fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Korporacje przeciwko ograniczaniu praw wyborczych

Lokal wyborczy w Georgii
AFP
Ponad 100 firm, w tym Apple, Starbucks czy nawet Amazon zadeklarowało swój sprzeciw przeciwko projektowanym w niektórych stanach przepisom ograniczającym prawa wyborcze.

Niektóre stany USA, jak Teksas czy Arizona rozważają ograniczenia w prawie do głosowania w wyborach. Inne, jak Georgia, takie ograniczenia już uchwaliły. Zdaniem aktywistów, te przepisy, uchwalane przez republikańskie większości w legislaturach stanowych, są wymierzone przede wszystkim w czarnoskórych wyborców i inne mniejszości etniczne. Proponowane lub już uchwalone przepisy nie spodobały się nawet korporacjom.

- Wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni za obronę prawa do głosowania i sprzeciwianie się wszelkim dyskryminującym przepisom lub środkom, które ograniczają lub uniemożliwiają każdemu uprawnionemu wyborcy równe i uczciwie możliwości głosowania – stwierdzają firmy w liście opublikowanym na drugiej stronie środowego wydania „New York Times".

List, będący zajęciem stanowiska w ważnym sporze, jest inicjatywą byłego dyrektora generalnego American Express Kena Chenaulta i dyrektora generalnego Merck&Co Kiena Fraziera. Obaj naciskali na to, by korporacje zajęły stanowisko w czasie telekonferencji z około setka prezesów, inwestorów, prawników i menedżerów w sobotę 10 kwietnia.

- Dla firm ważne było potwierdzenie niektórych podstawowych zasad naszej demokracji, a najbardziej fundamentalną jest prawo do głosowania – stwierdził Chenault w rozmowie z agencją Reuters.

Opublikowany w NYT list podpisany został przez firmy takie, jak Apple, Starbucks czy nawet przez znany z utrudniania działalności związkom zawodowym koncern Amazon. Osobne oświadczenie dotyczące propozycji zmian w stanie Michigan podpisały General Motors i Ford razem z ponad trzema dziesiątkami firm – koncerny nie chcą ograniczania praw wyborczych obywateli tego stanu.

Środowego listu nie podpisały Coca Cola czy Delta Air Lines, mające siedzibę w stolicy Georgii Atlancie, ale wydały one własne, indywidualne oświadczenia, w których ograniczenia praw do głosowania określają jako „niedopuszczalne".

- Nie jestem przekonany do skuteczności tego rodzaju inicjatyw, ponieważ jedyne co miałoby dużą siłę sprawczą to odcięcie republikanów - bo to oni forsują takie niedemokratyczne i rasistowskie rozwiązania - od źródeł finansowania. Innymi słowy: oprócz pisania listów korporacje i ludzie z nimi związani powinni przestać wpłacać na fundusze wyborcze.

Nie zmienia to jednak faktu, że to dobrze, że taki list powstał, bo to jest wyraźny głos za tym by jednak wyjść poza postrzeganie polityki jako walki gangów, w której wszystkie środki są dozwolone i nie ma pola do kompromisu – komentuje dla „Rzeczpospolitej" dr Jan Misiuna, amerykanista z Instytutu Stosunków Międzynarodowych SGH.

Republikanie skrytykowali już prezesów za zabranie głosu w sprawie praw wyborczych. Na większe zaangażowanie firm w tej sprawie naciska za to organizacja Black Economic Alliance. A z kolei CNN zauważyło, że oświadczenie firm zostało opublikowane tylko w wydaniu papierowym NYT, co ogranicza jego zasięg.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA