fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wysyp firm na sprzedaż

Branże usługowe znalazły się w bardzo trudnej sytuacji
Rzeczpospolita, Robert Gardziński
Pandemia zmusza więcej przedsiębiorców do sprzedaży własnego biznesu. Trudno jednak znaleźć nabywców na hotel czy restaurację.

Dochodowy lokal gastronomiczny, kompleks restauracyjno-hotelowy, klub muzyczny, pasaż handlowy wraz z najemcami – takich ogłoszeń o biznesach wystawionych na sprzedaż na różnych portalach inwestycyjnych jest już całe zatrzęsienie.

Można spotkać zarówno oferty stosunkowo tanie, dotyczące odstąpienia praw np. do najmu lokalu, jak i oferty opiewające na kilka czy kilkanaście milionów złotych. Przykładowo do wzięcia za 3,5 mln zł jest obiekt sportowo-rekreacyjny w Wielkopolsce (w tym korty, basen, kawiarnia, baza noclegowa itp.), a za 22 mln zł nieruchomość na Mazowszu, na terenie której znajdują się dwa hotele, kompleks handlowy czy parking dla TIR-ów.

Dramatyczne wybory

– Takich ofert i zgłoszeń do naszej kancelarii jest nawet trzy razy więcej niż na początku 2020 r. – ocenia Grzegorz Andrzejewski z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego PB Akord. To niewątpliwie pokłosie kryzysu pandemicznego. Dla branży hotelarsko-gastronomicznej cały 2020 r. był bardzo trudny, trzymiesięczny lockdown (od jesieni) i brak adekwatnej pomocy z tarczy antykryzysowej postawił wiele firm przed faktem zerowych przychodów. Gwoździem do trumny mogą okazać się słabe perspektywy szybkiego wyjścia z pandemii zarówno w Polsce, jak i na świecie. A to zmusza przedsiębiorców do dramatycznych wyborów.

– Szanse na poprawę naszej sytuacji są niewielkie, kryzys może potrwać wiele miesięcy. Co robić? Wpompować w firmę wszystkie oszczędności, rozsprzedać majątek firmowy, by ratować chociaż część biznesu, czy może sprzedać wszystko, co budowaliśmy od 20 lat – zastanawia się pan Krzysztof, właściciel małego baru w Warszawie.

– Rząd ponownie otwiera centra handlowe, co na pewno wpłynie pozytywnie na sytuację dużych nieruchomości komercyjnych, a w tym obszarze – jak i w przypadku biurowców – dotychczas nie zanotowaliśmy zwiększenia liczby przejęć – komentuje Alicja Kukla-Kowalska, Head of Sales EMEA w FORDATA. – Z kolei dalsze utrzymanie obostrzeń dla branży HoReCa może zwiększyć w roku 2021 liczbę restrukturyzacji i upadłości w branży hotelarskiej i rozrywkowej. Obie branże mają w obecnej sytuacji związane ręce, bo trudno jest im zmienić model działania i zaistnieć poza swoją kluczową działalnością – dodaje.

Atrakcyjność cen

Wątek restrukturyzacji i upadłości pojawia się tutaj nie bez przyczyny. Jak ocenia Grzegorz Andrzejewski, niestety większość firm, takich jak salony fryzjerskie, restauracje, hotele, punkty sprzedaży w galeriach handlowych, które zgłaszają się do kancelarii, to podmioty mocno zadłużone. Właściwie ich właściciele, sprzedając firmę, chcą pozbyć się kłopotu z procesem jej upadłości.

Z kolei zdaniem Grzegorza Błachnio z Euler Hermes sprzedaż firmy może być sposobem na udaną restrukturyzację, pod warunkiem jednak, że cały proces zaczyna się, zanim spółka staje się niewypłacalna.

Pytanie, czy są teraz chętni na zakup restauracji czy hoteli? – Nasze obserwacje wskazują, że przedmiotem zainteresowania inwestorów są głównie podmioty czy sektory, które wykazały się odpornością na pandemię, notują co najmniej stabilne wyniki finansowe i zachowały potencjał dalszego wzrostu – mówi „Rzeczpospolitej" Rafał Śmigórski, partner, szef zespołu doradztwa transakcyjnego w Grant Thornton. – W branżach, których pandemia dotknęła najbardziej, takich jak gastronomia, retail, HoReCa, nadal występuje wysoki poziom niepewności. Tak więc ocena atrakcyjności takich inwestycji jest nadal bardzo trudna – dodaje.

Inna sprawa, że nabywców mogą znaleźć również firmy z problemami czy z tych „niepewnych" branż, ale za bardzo niską cenę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA