fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Rośnie desperacja firm. Biznes buntuje się przeciw władzy

Góralskie veto
Fotorzepa, Piotr Guzik
Rośnie desperacja firm i rodzi się rokosz przeciwko nieprzewidywalnej polityce rządu. Warta ponad 160 mld zł rządowa pomoc nie zmniejsza lęku przed kryzysem, a rodzi obawy o hiperinflację.

Na razie są tylko pojedyncze przypadki – otwarta w miniony weekend restauracja w Cieszynie czy stok narciarski w Postolicach, gdzie opłaty pobierano poprzez sprzedaż oscypków. Jednak już wkrótce, jeśli rząd nie zniesie wprowadzonych w grudniu ograniczeń blokujących górską turystykę na Podhalu i w innych miejscowościach turystycznych na południu Polski, może ruszyć prawdziwa lawina buntu przedsiębiorców.

Czytaj także: Przedsiębiorcy turystyczni pozwali rząd. Za niekonstytucyjny lockdown

Uruchomiła ją akcja „Góralskie veto", którą jeszcze w grudniu zainicjował Sebastian Pitoń, achitekt z Kościeliska. Według niego obecna polityka rządu w walce z pandemią nie tyle chroni przed koronawirusem, ile niszczy prywatną własność, w tym zwłaszcza małe i średnie firmy.

Równia pochyła

Pitoń wyjaśnia, że jego inicjatywa, która nawiązuje do tradycji liberum veto, ma obudzić w elitach władzy świadomość, iż nie powinny już dłużej akceptować niszczenia gospodarki. – Jesteśmy już na równi pochyłej, a dosypywanie pieniędzy skończy się tylko hiperinflacją – podkreśla pomysłodawca „Góralskiego veta". I dodaje, że w ostatnich dniach dostaje dziesiątki telefonów od przedsiębiorców, którzy wskutek restrykcji wprowadzonych w związku z pandemią tracą dorobek życia.

Inicjatywa uruchomiona przed świętami nabrała rozpędu po kolejnej odsłonie tzw. pełzającego lockdownu – po ogłoszeniu decyzji o zablokowaniu turystyki na okres sylwestra i ferii zimowych. – Chcemy koordynować akcję na płaszczyźnie medialnej i pod względem przygotowania opieki prawnej – dodaje Sebastian Pitoń.

W czwartek uczestnicy „Góralskiego veta" mają przedstawić swoje postulaty podczas konferencji prasowej w Zakopanem. – Planujemy zorganizować ją w symbolicznym miejscu, pod Giewontem, ale nie wiemy, czy uda się zgromadzić wszystkich w jednym miejscu – dodaje Pitoń.

Rządowa pomoc

Rośnie grupa firm, nie tylko w górach, które – niezależnie od decyzji rządu – zapowiadają otwarcie biznesów po 17 stycznia. Zachęca do tego wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, który uniewinnił fryzjera pracującego podczas lockdownu, orzekając, że sanepid nie może nakładać kar na podstawie rozporządzenia rządu.

Nie wiadomo, czy górali powstrzyma ogłoszona w poniedziałek przez wicepremiera i ministra rozwoju Jarosława Gowina warta 1 mld zł pomoc dla ok. 200 górskich gmin. Podczas konferencji prasowej wicepremier przekonywał, że kilka tygodni temu rząd podjął bardzo trudną decyzję o zamknięciu turystyki zimowej i zdaje sobie sprawę, że jest to duże wyzwanie dla firm i samorządów z terenów górskich. – Przygotowaliśmy dla nich program dodatkowego wsparcia – ogłosił Gowin.

Ponad 200 mln zł z wartego miliard złotych programu pójdzie na dopłaty do umarzanego przez gminy podatku od nieruchomości, który płacą przedsiębiorcy działający na ich terenach. Ponad 700 mln zł pochłoną rządowe dotacje do inwestycji gmin z terenów górskich. Pieniądze z programu wsparcia dla gmin mają do nich trafić za kilka tygodni.

Lawina pozwów

Wiceszef rządu przekonywał też, że do przedsiębiorców, którzy działają na terenach górskich, trafi duża część z ponad 20 mld zł pomocy z drugiej tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju. Pomoc ta trafi do firm z 45 branż najmocniej dotkniętych skutkami kryzysu wywołanego przez pandemię.

Nie czekając na dodatkowe wsparcie, firmy ruszają do walki w sądach. Pełną parą idą przygotowania do fali pozwów w ramach akcji zainicjowanej w grudniu ubiegłego roku przez Polską Izbę Hotelarzy. – Już ponad 20 przedsiębiorstw ma umowy z kancelariami prawnymi – twierdzi prezes Izby Marek Łuczyński.

Jeszcze w styczniu mają się rozpocząć czynności procesowe w ramach pozwu zbiorowego z inicjatyw Polskiej Federacji Fitness. Jej prezes Tomasz Napiórkowski ocenia, że do walki o odszkodowania włączy się ponad 400 obiektów, które złożą pozwy w ramach wspólnej, skoordynowanej akcji. Federacja zapowiada też pisma do ministerstw i do premiera, w których przedstawi swoje argumenty, w tym ponad dziesięć badań z całego świata wykazujących, że aktywność fizyczna pomaga w walce z pandemią, a kluby fitness nigdy nie były ogniskami zakażeń. Rząd pozwało już ok. 60 przedsiębiorców z Turystycznej Organizacji Otwartej, która przewiduje, że liczba pozwów może sięgnąć 400.

Zagrożone małe i średnie firmy

Aż siedem na dziesięć małych i średnich firm widzi negatywny wpływ pandemii na swój biznes. Spadek sprzedaży, zahamowanie rozwoju, dezorganizacja działalności i wzrost kosztów – to najczęściej wskazywane przez MŚP negatywne skutki pandemii. Jak jednak wynika z badań przeprowadzonych dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, aż 36 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP obawia się w tym roku bankructwa, z czego 14 proc. uważa, że ryzyko to jest bardzo wysokie. – Obok kryzysu pandemicznego fundujemy sobie gigantyczny kryzys gospodarczy – ostrzega w liście otwartym do premiera Morawieckiego Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, apelując o łagodzenie ograniczeń w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Opinia dla „rz"

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

Ograniczenia sanitarne to wybór mniejszego zła celem ochrony życia w związku z Covid-19, przy jednoczesnej pomocy finansowej dla firm, która przekroczyła 160 mld zł. Z PFR małe i średnie firmy mogą otrzymać rekompensatę 70 proc. strat, a mikrofirmy 18 tys. zł lub 36 tys. zł subwencji na zatrudnionego. Rząd jednocześnie umorzył subwencje na kwotę 6,7 mld zł dla tych branż. Łącznie branże w najtrudniejszej sytuacji mogą liczyć na blisko 20 mld zł wsparcia z PFR. Uważam, że to adekwatne w proporcji do łącznie około 4-miesięcznych restrykcji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA