Droga dr. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego do kosmosu zaczęła się od rampy do skakania na deskorolce, którą jako dziesięciolatek zbudował z bratem w garażu. – Nie znałem wtedy funkcji parabolicznej, ale już wykonywałem pierwsze projekty inżynierskie – wspomina z uśmiechem. Później była Politechnika Łódzka, która zapewniła solidne fundamenty teoretyczne z matematyki i fizyki, a następnie wyjazd do Francji, gdzie Polak współtworzył praktyczne rozwiązania technologiczne. Doktorat z technologii półprzewodnikowych, praca nad mikroczipami dla satelitów, dwanaście lat w CERN-ie, gdzie nad jednym celem pracuje ponad osiemdziesiąt narodowości – i wreszcie Europejska Agencja Kosmiczna. Od 2008 roku, jak mówi sam Sławosz Uznański-Wiśniewski, wszystko w jego życiu kręci się wokół przestrzeni kosmicznej.

Trzy filary każdego projektu

Zapytany o klucz do sukcesu w zarządzaniu projektami, polski astronauta wymienia trzy cechy: ciekawość, wytrwałość i nieustępliwość. Każda z nich pełni inną rolę. Ciekawość jest fundamentem, bo bez prawdziwego zainteresowania tym, jak ma wyglądać końcowe rozwiązanie, projekt traci energię napędową. Wytrwałość z kolei, pozwala przetrwać nieuchronne trudności po drodze, bo – jak zauważa astronauta – problemy zdarzają się zarówno przy budowie rampy w garażu, jak i projektowaniu satelity. Nieustępliwość natomiast to ta siła, która w decydującym momencie nie pozwala odpuścić.

Co równie ważne: Uznański-Wiśniewski nigdy nie widział siebie jako lidera stojącego z boku. – Zawsze byłem aktywnym uczestnikiem projektu, częścią zespołu – podkreśla. Przywództwo to dla niego współudział, a nie nadzór.

Cztery osoby, jedna misja

Misja Ignis była wyjątkowym testem tych przekonań. Na pokładzie kapsuły znaleźli się przedstawiciele czterech krajów: Stanów Zjednoczonych, Indii, Węgier i Polski. Różnice kulturowe w takim środowisku to już nie abstrakcja, lecz codzienność. Słąwosz Uznański-Wiśniewski w rozmowie z rektorem SGH profesorem Piotrem Wachowiakiem powiedział wprost, że w sytuacjach kryzysowych kluczowe jest rozpoznanie własnych emocji i podporządkowanie celów indywidualnych celom grupy. – Jak postawi się jako priorytet cele grupy, wszystko później wydaje się trochę łatwiejsze – przekonuje.

Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przebywało jednocześnie jedenaście osób. Przez prawie trzy tygodnie nie było możliwości wyjścia na zewnątrz, dosłownie i w przenośni. – To jest trochę takie więzienie. Tym ważniejsze stają się więc wzajemne wsparcie i świadomość, że każdemu może się zdarzyć gorszy dzień.

Jego załoga jeszcze przed lotem zadbała o coś, co wydaje się drobnostką, a okazało się, że to symbol właściwego przywództwa. Wiedząc o problemach z żywnością na stacji, astronauci zapakowali własny bagaż pełen świeżych warzyw, owoców i masła orzechowego dla czekającej tam załogi. To gest szacunku, który zbudował atmosferę od pierwszej chwili.

Wzorzec dowódcy – Peggy Whitson

Trójką mężczyzn dowodzić miała Peggy Whitson, amerykańska astronautka z największym doświadczeniem w historii, która spędziła w kosmosie łącznie 695 dni. Uznański-Wiśniewski mówi o niej z podziwem. Dwie cechy wyróżnia jako najcenniejsze: wyjątkową umiejętność budowania i integrowania zespołu oraz bezgraniczną gotowość do udostępniania swej wiedzy. – Dzieliła się swoim doświadczeniem w bardzo otwarty sposób, ale jednocześnie potrafiła rozpoznać momenty kluczowe dla zespołu i je wykorzystać – opisuje.

Marzenie z adresem w Polsce

Polski astronauta, który 10 kwietnia br. otrzymał tytuł doktora honoris causa Szkoły Głównej handlowej w Warszawie, w uznaniu jego szczególnych zasług dla rozwoju nauki i współpracy międzynarodowej,  przyznał, że misja Ignis miała dla niego znaczenie wykraczające poza osobiste dokonanie. Jego marzeniem jest, żeby ta podróż stała się punktem startowym dla strategicznego rozwoju polskiego przemysłu technologicznego. Nie symbolem, lecz prawdziwym impulsem.

Natomiast studentom Szkoły Głównej handlowej w Warszawie udzielił rady, którą dopełnił cytatem z profesora Marcina Piątkowskiego, profesora ALK, a zarazem absolwenta SGH. Otóż największym ryzykiem nie są zbyt ambitne marzenia, których nie uda się spełnić. Największym ryzykiem są marzenia zbyt małe, które się spełnią.

*Rozmowę z dr. Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim przeprowadził rektor SGH prof. Piotr Wachowiak w ramach autorskiego cyklu „Rozmowy o przywództwie".

 Autor: Krzysztof Bandych (SGH)

Materiał Partnera