fbTrack

Biznes

Firmy tracą na zatorach nie tylko czas

123RF
Tylko co trzeciej spółce, której kontrahenci zalegają z płatnościami, udaje się odzyskać cały dług. Średnio tracą aż 27 proc. pieniędzy.

Zatory płatnicze to ogromny problem polskiej gospodarki, a firmy pod względem terminowości regulowania zobowiązań są w ogonie europejskich statystyk. Zwłaszcza dużych opóźnień, przekraczających 60 dni, jest u nas niemal najwięcej w Europie. Najnowsze badanie BIG InfoMonitor udostępnione tylko „Rzeczpospolitej" pokazuje, że część opóźnionych płatności nigdy do firm nie trafia.

W przypadku faktur z terminem płatności przekroczonym o co najmniej 60 dni tylko 37 proc. firm odzyskuje je w całości. Pozostałe tracą – od 5 proc. kwoty aż po nawet całość zaległości. Taki problem dotyczył co dziesiątego badanego przedsiębiorstwa. W przypadku ponad 65 proc. przedsiębiorstw poziom strat dochodzi jednak maksymalnie do 20 proc. zadłużenia.

– Nie ma wątpliwości, że nie są to statystyki napawające optymizmem i pozwalające myśleć, że jeśli kontrahent przeciąga płatność przez dwa miesiące, to nic wielkiego się nie dzieje i z pewnością za chwilę wszystko ureguluje – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Inne z naszych badań pokazują jednak, że niemal 90 proc. firm, których kontrahenci nie płacą, boi się reagować. Chęć do działania odbiera im obawa o utratę kolejnych potencjalnych zamówień – dodaje.

Podkreśla również, że firmy, które upominają się o należność, nadal utrzymują dobre relacje z 80 proc. partnerów biznesowych.

W IV kwartale 2018 r. aż 54 proc. przedsiębiorstw wskazało, że ma nieuregulowane przez kontrahentów płatności opóźnione o co najmniej 60 dni. To o 4 proc. więcej niż w poprzednim kwartale i najwięcej w ciągu ostatnich dwóch lat. Odsetek jest znaczący, mimo że przedsiębiorcy mówili wyłącznie o opóźnieniach, do których doszło w ciągu sześciu miesięcy.

– Problem zaległości płatniczych nie jest rozwiązany, obserwujemy istną stagnację. Mamy do czynienia z patologią, do której wszyscy się przyzwyczaili. Przedsiębiorcy, dłużnicy, rządzący i wszelkie inne instytucje wspierające handel – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska. – Zatory płatnicze stały się smutnym elementem wkalkulowanym w funkcjonowanie handlu. Określając skalę, co trzeciej polskiej firmy dotyka problem niepłaconych na czas faktur, szczególnie widoczny wśród najmniejszych firm – dodaje.

Handel jest jedną z branż, w których to zjawisko ma największą skalę. – Ktoś nie płaci mi, to ja nie płacę innej firmie i koło się zamyka. Mniejsze podmioty są zazwyczaj na końcu listy – mówi szef jednej z sieci handlowych. – Dlatego wszyscy tak mocno liczyli na zmiany prawne, ale na razie konkrety nie są znane – dodaje.

Pakiet nowelizacji kilku ustaw, dzięki którym ma zostać ograniczona skala występowania zatorów, trafił do konsultacji publicznych we wrześniu 2018 r. Zawiera wiele zmian; duże firmy będą m.in. musiały w 60 dni uregulować zobowiązania wobec mniejszych, będą też musiały składać do Ministerstwa Finansów sprawozdania dotyczące ich moralności płatniczej – ile faktur zostało opłaconych w terminie 30 dni, itd. Większość instytucji publicznych, poza choćby szpitalami, ma też zgodnie z projektem regulować zobowiązania w terminie do 30 dni. W projekcie przewidziana jest także tzw. ulga na złe długi, czyli odpisanie od przychodu nieuregulowanych faktur.

Do zmian wpłynęło wiele uwag, już niedługo po ogłoszeniu projektu podnoszono, że zwłaszcza przepisy dotyczące ulgi na złe długi wymagają doprecyzowania.

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, ogłaszając projekt zmian, zapowiedziało, że większość nowych przepisów wejdzie w życie już 1 czerwca 2019 r., a ulga na złe długi ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2020 r.

Czy terminu uda się dotrzymać? Wśród firm słychać coraz więcej głosów, że to raczej mało realne.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL