fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Na Białorusi protesty dzielą sportowców

Łukaszenka wiosną wśród najlepszych lekarstw na koronawirusa wymienił wódkę, hokej i saunę.
fot. president.gov.by
Jedni siedzą w więzieniu, inni milczą lub mówią wykrętnie, są też tacy, którzy popierają Aleksandra Łukaszenkę.

Do aresztu śledczego trafili ostatnio były wicemistrz olimpijski w wieloboju Andrej Krauczanka oraz kickbokser Iwan Ganin. Ten pierwszy w momencie zatrzymania nawet nie protestował. Wystarczyło, że wcześniej wziął udział w Marszu dla Demokracji, który odbył się w Mińsku.

Stowarzyszenie RAZAM donosi, że rząd zastraszył co najmniej czterdziestu trenerów i zawodników. Kilkunastu wylądowało za kratkami. Według Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej (BSSF) byli bici i torturowani. Organizacja ta oskarża Narodowy Komitet Olimpijski Republiki Białorusi (NOCRB), na czele którego stoi Łukaszenko, o „przymykanie oka na liczne przypadki dyskryminacji oraz przemocy".

Koszykarka Jelena Lewczenko, która podczas protestów maszerowała w pierwszym szeregu, spędziła w areszcie 15 dni. Nie mogła korzystać z prysznica, strażnicy zablokowali toaletę.

Piłkarz Ilja Szkurin zapowiedział, że za rządów Łukaszenki w drużynie narodowej już nie zagra. Protesty wsparła płotkarka i mistrzyni Europy Elwira Herman, a pod listem nawołującym władze do uznania wyborów za nieważne oraz zwolnienia zatrzymanych podpisało się kilkuset ludzi sportu, m.in. medalistki olimpijskie, pływaczka Alaksandra Hierasimienia i narciarka Hanna Huskowa.

Reżim legitymizują pupile władzy. Młociarz Iwan Cichan został niedawno szefem białoruskiej lekkiej atletyki, bo opozycję poparł jego kolega po fachu Wadim Dziewiatowski. Podobno Łukaszenko z państwowej kasy finansował obu koksiarzom pomoc prawników podczas procesu przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie.

Głowę w piasek schowała inna ulubienica Łukaszenki, prawdopodobnie najwybitniejsza obecnie kobieta białoruskiego sportu, Daria Domraczewa. Biatlonistka zabrała głos dopiero, kiedy policjanci brutalnie pobili jej brata Mikitę. Ważyła każde słowo, ograniczyła się do apelu o pokój i dodała, że „ludzie chcą być wysłuchani".

Tenisistka Wiktoria Azarenka (mieszka w USA, a podatki płaci w Monako) zamiast wsparcia dla protestujących wybrała pustosłowie o „trudnym temacie" i „łamiącej serce sytuacji". Łukaszenko pomógł jej kiedyś rozwiązać niewygodny kontrakt sponsorski, zagrał w tenisa podczas „pokazówki" z udziałem Karoliny Woźniackiej, a po latach przyznał Azarence order, którym na Białorusi nagradza się bohaterów wojennych.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wszczął dochodzenie w sprawie działań NOCRB. Białorusinom formalnie grozi zakaz startu pod własną flagą podczas letnich igrzysk w Tokio (2021) i zimowych w Pekinie (2022), jeśli okaże się, że organizacja złamała przepisy Karty Olimpijskiej, ale sankcji oczekiwać trudno. MKOl za kadencji Thomasa Bacha specjalizuje się raczej w pozorowaniu działań. Kiedy we wrześniu wyrok śmierci usłyszał Irańczyk Navid Afkari, MKOl tak długo prowadził „zakulisowe działania dyplomatyczne", aż zapaśnik został stracony.

W tej sytuacji sprawy w swoje ręce biorą międzynarodowe federacje. Lekkoatletyczna odebrała już Białorusinom organizację przyszłorocznych drużynowych mistrzostw Europy, na czym skorzystał Stadion Śląski. Nie wiadomo, co z hokejowymi mistrzostwami świata elity. Łotysze, którzy mieli je organizować wspólnie z Białorusinami, domagają się zmiany współgospodarza.

To byłby cios w serce Łukaszenki, który wiosną wśród najlepszych lekarstw na koronawirusa wymienił wódkę, hokej i saunę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA