fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Żubr wraca do Pekao. To szansa dla rywali

Fotorzepa/Marta
W środę Skarb Państwa znów przejmuje od UniCreditu kontrolę nad bankiem. Oznacza to wzrost ryzyka dla firm, które są jednocześnie klientami Pekao i PKO BP.

W środę sfinalizowane zostanie przejęcie jednej trzeciej akcji Pekao przez PZU i Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Dzięki wartej 10,6 mld zł transakcji ten drugi co do wielkości bank w Polsce znowu będzie kontrolowany przez państwo. Może to spowodować roszady na rynku.

Co zrobią firmy

Po transakcji w rękach państwowe będą dwa największe banki w Polsce PKO BP i Pekao, mające łącznie 34 proc. udziału w kredytach sektora, oraz Alior (5 proc. udziałów) i mniejsze – BOŚ oraz Pocztowy. Eksperci zwracają uwagę, że przejmowanie kolejnych banków przez państwo przekłada się na koncentrację ośrodków decyzyjnych.

– Firma będąca klientem przejętego przez państwo banku musi się zastanowić, czy nie została zagrożona tzw. dywersyfikacja ośrodka decyzyjnego. Chodzi głównie o sytuacje kryzysowe, czyli np. decyzje, czy przedłużyć finansowanie czy nie, ratować firmę czy nie – mówi Marcin Prusak, członek zarządu DNB Banku Polska. – Dla przedsiębiorcy oznacza to wzrost ryzyka. Widzimy, że postępująca konsolidacja sektora skłania firmy do dywersyfikacji partnerów, wyboru różnych banków.

Pytanie więc, jak zachowają się największe firmy, które do tej pory były klientami Pekao i PKO BP. Teraz będą klientami dwóch państwowych banków i może pojawić się u nich chęć dywersyfikacji źródeł finansowania czy miejsc lokowania gotówki. – Trudno oszacować, ilu takich klientów może z tego powodu zrezygnować ze współpracy z Pekao. Ale raczej będzie to miało niewielki wpływ na bank – uważa Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.

Znak zapytania pojawia się także w przypadku polityki kredytowej Pekao, który ma sporą nadwyżkę kapitałową. Do tej pory nie została wykorzystana na szybszy wzrost akcji kredytowej, co wynikało z ostrożnej, skoncentrowanej na jakości i marżowości portfela polityki kredytowej obecnego zarządu.

Wskazuje na to Paweł Borys, prezes PFR. – Bank powinien w większym stopniu kierować ofertę do segmentu małych i średnich firm, tu zmiana może być najbardziej widoczna – zaznacza Borys.

Obawa o nowe władze

Ostatnie spadki kursu akcji Pekao mogą wskazywać, że inwestorzy obawiają się nowego właściciela. – Niestety, obecność państwa w akcjonariacie Pekao wymusza dyskonto w wycenie banku – uważa Sobolewski.

Decyduje o tym kilka czynników. – Polityka kadrowa w spółkach Skarbu Państwa nie sprzyja długoterminowemu budowaniu wartości. Powstaje pytanie o los dotychczasowej, doświadczonej i kompetentnej kadry kierowniczej Pekao. Jeżeli nastąpią zmiany, to niewiadomą pozostaje ich skala i wpływ na decyzje biznesowe. Następcy niekoniecznie muszą być tak sprawnymi bankowcami – mówi Sobolewski.

Już w czwartek odbędzie się walne zgromadzenie Pekao, które zdecyduje o wymianie dziewięcioosobowej rady nadzorczej na osoby związane z PZU i PFR (nowa rada może później zmienić zarząd), z czego część ma małe doświadczenie bankowe. Kolejna obawa to podejście do zarządzania ryzykiem kredytowym. Istnieje obawa, że Pekao będzie udzielać kredytów podmiotom z bardziej ryzykownych branż, o czym decydować będą czynniki polityczne.

Ale PFR do inwestycji podchodzi jak inwestor finansowy i podkreśla, że zależy mu na wynikach Pekao (a więc i dywidendzie), aby po kilku latach wyjść z zyskiem. – PFR liczy na stały dopływ dywidendy. To jedna z biznesowych przesłanek, dla których zdecydowaliśmy się na tę inwestycję – zaznacza Borys. Jego zdaniem pozyskanie silnego, lokalnego inwestora strategicznego może pozytywnie wpłynąć na postrzeganie Pekao przez inwestorów i przyczyni się do wzrostu wartości banku.

Bez podwyżek opłat?

Po transakcji konkurencyjność w sektorze zdaniem Sobolewskiego nie powinna zostać zagrożona. – Prawo konkurencji gwarantuje, że Pekao i PKO BP będą działać niezależnie. Co więcej, przy wprowadzeniu podatku bankowego PKO BP był pod presją polityków, aby nie przerzucać kosztu podatku na klientów detalicznych poprzez wyższe ceny, dlatego nie spodziewam się, że po transakcji Pekao będzie skłonny podnosić opłaty czy prowizje. Tym bardziej że jego polityka cenowa skoncentrowana była na marży, więc zakres zmian i tak nie mógłby być istotny – mówi Sobolewski.

Co z klientami Pekao, którzy korzystali z dużej międzynarodowej sieci UniCreditu? Ma ona nadal być dostępna, banki zapowiadały podpisanie umowy o strategicznej współpracy, koncentrującej się na polskich firmach działających za granicą i klientach międzynarodowych inwestujących w Polsce.

Dla klientów indywidualnych, poza powrotem żubra do logo banku, dużych zmian nie powinno być (nie można zmieniać warunków podpisanych umów).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA