fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Limitem w firmy pożyczkowe

Adobe Stock
Firmy z branży pożyczkowej obawiają się skutków wydłużenia limitów przychodów, które uzyskują spoza odsetek. Stracić mogą na tym także ich klienci.

W parlamencie trwają prace, które zdecydują, czy zostanie wydłużony termin obowiązywania obniżonego z początkiem kwietnia 2020 r. limitu przychodów, które firmy pożyczkowe mogą czerpać z innego źródła niż odsetki. Ten obniżony z powodu pandemii limit miał pierwotnie obowiązywać przez rok, ale ostatnio pojawił się projekt wydłużający termin do końca 2021 r.

Branża apelowała do premiera, aby odstąpić od wydłużenia terminu. W Senacie zgłoszono poprawkę zakładającą ograniczenie przedłużenia niższego limitu do końca czerwca. Została ona przyjęta przez komisję senacką, prawdopodobnie w środę odbędzie się głosowanie nad zmianą. Musiałby ją zaakceptować także Sejm. Jeśli ją odrzuci, branża obawia się kurczenia się rynku pożyczkowego.

– Rządowy projekt, który trafił do Sejmu bez jakichkolwiek konsultacji, w swoim uzasadnieniu mówi wprost, że skutkiem wydłużenia obowiązywania limitu może być rewolucja w branży i przejęcie części jej klientów przez banki. Tak samo widzi to reprezentujący branżę Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce – mówi Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP ds. społeczno-gospodarczych.

Byłby to kolejny cios w pożyczkodawców pozabankowych, bo w 2020 r. sprzedaż firm z tej branży spadła o około 35 proc., do czego przyczyniło się zmniejszenie podaży (wzrost ryzyka kredytowego, spadek rentowności ze względu na niższe stopy procentowe i obniżenie limitu przychodów pozaodsetkowych, ograniczenia w dostępie do finansowania) i popytu klientów.

– Wiele instytucji pożyczkowych swoje strategie działania budowało w przekonaniu, że od marca tego roku obniżony limit wygaśnie. Jeśli jednak będzie on obowiązywał do końca roku, będziemy mieć do czynienia z materializacją wielu czynników, które doprowadzą do wycofywania się z rynku kolejnych graczy. Działanie poniżej progu rentowności przez dłuższy czas nie jest możliwe bez wsparcia płynnością, a o to dziś niezwykle trudno ze względu na ostrożność inwestorów i problemy na rynku obligacji korporacyjnych – mówi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. Dodaje, że dotychczas regulatorzy nie zgodzili się na zaliczanie do kosztów podatkowych strat z niespłacanych pożyczek, a to istotny element kosztów firm pożyczkowych.

Zdaniem przedstawicieli branży przedłużenie limitu zagraża dalszemu funkcjonowaniu sektora pożyczek pozabankowych. Jak wskazują, branża stwarza miejsca pracy dla ponad 30 tys. osób.

Pogorszenie jej kondycji mogłoby się negatywnie odbić na klientach. Według firm pożyczkowych ich działalność zapobiega wykluczeniu finansowemu ponad 2 mln Polaków. – Próbowaliśmy zwrócić uwagę regulatora na dane informujące o przesunięciu granicy scoringu akceptowalnego w bankach i firmach pożyczkowych. Ta granica przesunęła się wyraźnie w kierunku najlepszych kredytobiorców, co oznacza, że ten klient, którego chce chronić regulator, czyli o niższym poziomie zdolności kredytowej, częściej nie otrzymuje finansowania na legalnym rynku. Badania pokazują, że w takim przypadku jest skłonny poszukiwać finansowania poza rynkiem regulowanym – dodaje Wachnicka.

– Na problemach branży pożyczkowej, która działa legalnie i jest nadzorowana przez właściwe instytucje, mogą skorzystać lombardy. A te nie podlegają żadnemu nadzorowi – dodaje Wołejko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA