fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archeologia

Higiena była wrogiem zdrowia

Adobe Stock
W lodach Grenlandii. przetrwały dowody zatruwania ołowiem w imperium rzymskim.

Współczesna cywilizacja wytwarza bardzo szkodliwe dla środowiska odpady plastikowe, które w ogromnej części, prędzej czy później, trafiają do oceanów, by na końcu swojej wędrówki grzęznąć w lodach Arktyki.

Okazuje się, że podobnie było z chorobotwórczym ołowiem emitowanym przez antyczną cywilizację rzymską - wtedy część ołowiu także trafiała ostatecznie do Arktyki. Odkryli to naukowcy brytyjscy z University of Oxford. Zespołem kierował  prof. Andrew Wilson. Artykuł o tych badaniach zamieściło pismo PNAS ( "Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America" ).

Profesor Wilson jest archeologiem specjalizującym się  w badaniach nad  gospodarką  starożytnego Rzymu. Poprosił o pomoc specjalistów z Desert Research Institute w Reno w Nevadzie. Zbadali oni próbki dostarczone przez Wilsona, pobrane na Grenlandii. próbki zbadano w laboratorium, którym kieruje dr Joseph R. McConnell, specjalista od analizy próbek pobieranych z głębokich warstw lodu. Próbki te pobrano w ramach North Greenland Ice Core Project.

Próbki odpowiadały odcinkowi czasu między 1100 rokiem p.n.e. a 800 rokiem n.e. W tych ramach czasowych mieści się miedzy innymi antyczna rzymska cywilizacja.

Ilość ołowiu zawartego w próbkach zmierzono wykorzystując spektrometr masowy - przyrząd pozwalający uzyskać statystyczny rozkład mas atomów w danej próbce lub separację izotopów danego pierwiastka.

"Emisja ołowiu zwiększała się w miarę jak rozwijało się górnictwo, wydobycie cyny w kopalniach, najpierw przez Kartagińczyków, następnie przez rzymian, głównie na Półwyspie Iberyjskim. Emisja ta osiągnęła maksimum właśnie w okresie Cesarstwa Rzymskiego " - napisał prof. Andrew Wilson. 

- Zgromadzone dane w zadziwiający sposób odzwierciedlają kalendarz historyczny. Emisja ołowiu rośnie znacząco w okresach, w których panował pokój i miała miejsce gospodarcza prosperity. W Rzymie taki okres występował na przykład między 27 rokiem p.n.e. i 180 rokiem n.e.. Emisja ta maleje potem, w latach kryzysowych - podkreśla, komentując wyniki tych badań, prof. Yann Le Bohec z Universite Paris-Sorbonne.

Ilość emitowanego ołowiu zmalała wyraźnie  miedzy rokiem 235 a 284 po Chrystusie, gdy cesarstwo zaczęło się borykać z najazdami plemion barbarzyńskich.

Emisja zmalała skokowo w 476 roku, w momencie upadku Cesarstwa Rzymskiego.

Duże regresje emisji ołowiu następowały podczas wielkich epidemii dżumy jakie nawiedzały cesarstwo w II i III wieku (165 oraz 251 rok).

Rzymianie wykorzystywali ołów w bardzo szerokim zakresie, do wyrobu rur rozprowadzających wodę, naczyń, monet. Działo się tak zwłaszcza wtedy, gdy z powodów politycznych wzrastała inflacja - wówczas w monetach, srebro zastępowano na wielką skalę ołowiem; monety, które powinny być srebrne, w rzeczywistości były jedynie powlekane cienka warstwa srebra.

O skali wykorzystywaniu ołowiu niech świadczy odkrycie dokonane w w antycznym mieście i porcie Arles nad Rodanem: znaleziono tam rzymską sieć wodociągową, osiem nitek ołowianych rur ułożonych w poprzek koryta Rodanu, na głębokości 12 metrów. Każdy z odcinków rur kanalizacyjnych ułożonych na dnie ma długość około 200 m. Odcinki były łączone na gorąco, lutowane. Zachowały się ślady umożliwiające odtworzenie techniki łączenia rur. Na ich końcach rzemieślnicy umieszczali krople ołowiu w kształcie oliwek – po rozgrzaniu umożliwiały łączenie poszczególnych odcinków. Technika ta była na tyle trudna, że specjaliści potrafiący się nią posługiwać umieszczali swoje imiona w pobliżu złączeń. Poszczególne nitki oddalone były od siebie o 50 m. Lutowanie odbywało się na stromym brzegu. 200-metrowe odcinki, leżące na brzegu wzdłuż koryta, były oprawiane w drewnianą, dębową otulinę ochronną. Następna operacja była stosunkowo łatwa – leżące wzdłuż brzegu w drewnianej otulinie rury turlano do wody; ponieważ unosiły się na powierzchni, można je było odwrócić linami w poprzek nurtu, następnie lekko obciążyć, aby zatonęły i spoczęły na dnie.  Sieć ołowianych rur nosi ślady poważnych uszkodzeń spowodowanych wielką powodzią w roku 255 n.e.

Nowożytny świat dowiedział się o starożytnych ołowianych wodociągach w 1709 roku, gdy podczas kopania studni w Herkulanum (starożytne miasto zniszczone wybuchem wulkanu w 79 r. n.e, razem z Pompejami) natrafiono na ołowiane rury. Początkowo wydobywano je i przetapiano na kule, naczynia i inne sprzęty.

System wodno-kanalizacyjny stosowany był powszechnie na terenie imperium rzymskiego. W samym Rzymie woda z akweduktów trafiała do zbiorników osadowych, a stamtąd do wieży ciśnień i poprzez mniejsze zbiorniki rurami ołowianymi lub glinianymi rozprowadzana była do łaźni, domów, fontann. Ołowiane rury wodociągowe przeżyły rzymskie imperium o półtora tysiąclecia, mimo że już starożytni autorzy zwracali uwagę na ich szkodliwy wpływ na zdrowie. Jeszcze w 1633 roku na moskiewskim Kremlu zainstalowano ołowiany wodociąg, czynny przez ponad stulecie. Dopiero w 1768 roku po opublikowaniu rozprawy Benjamina Franklina o szkodliwości wody płynącej ołowianymi rurami zaprzestano budowania wodociągów z tego materiału.

Złóż stosunkowo czystego srebra nie było dużo, dlatego poszukiwano go w złożach zawierających ołów, w których było dodatkiem. Z takiej ołowianej rudy uzyskiwano ten kruszec.Ten proces uzyskiwania srebra z rudy ołowiu, oraz oddzielania od siebie obu pierwiastków, następnie przetapiania ich w wysokiej temperaturze, przyczyniał się w ogromnym stopniu do emisji ołowiu do atmosfery, wody i gleby.

Wiatr roznosił pyły zawierające cząsteczki ołowiu, spadały one wraz ze śniegiem miedzy innymi w Grenlandii, tam śnieg zamieniał się z czasem w lód.

- Nie posuwam się do tego, aby twierdzić, że grafik zanieczyszczenia ołowiem dokładnie odzwierciedla rzymski produkt krajowy brutto, ale jednak jest to prawdopodobnie najlepszy globalny wskaźnik stanu rzymskiej gospodarki, jakim dysponujemy do tej pory - wyjaśnia Andrew I. Wilson w rozmowie z "New York Times".

 

 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA