fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Szułdrzyński o komisji ds. Amber Gold: PiS w pułapce na własne życzenie

Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Komisję ds. Amber Gold stworzono dla celów politycznych. Partia rządząca znalazła się jednak w kłopocie, bo przesłuchanie Donalda Tuska umocni jego pozycję.

Widząc, jak działania przeciw Donaldowi Tuskowi przełożyły się na popularność Platformy Obywatelskiej, władze PiS zaczęły się zastanawiać, czy nie przestać grillować szefa Rady Europejskiej. Jak wynika z naszych informacji, niedawno rozmawiano na ten temat w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej.

Sęk w tym, że PiS będzie musiało przesłuchać byłego premiera przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Wszak została ona powołana z myślą o Tusku. Jej cel – oprócz wyjaśnienia tego, jak mogło dojść do wyłudzenia niemal miliarda złotych przez małżeństwo z Pomorza – był polityczny. Miał pokazać związki PO z biznesmenem, który oszukał tysiące ludzi.

Komisja zresztą, jak dotąd, pracuje poprawnie i dość merytorycznie, ujawniając po kolei rażące nieprawidłowości we wszystkich instytucjach, które mogły powstrzymać tę aferę, albo przynajmniej zmniejszyć rozmiar strat. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że gdyby sądy, prokuratura, Komisja Nadzoru Finansowego, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pracowały na 100 proc. i wzajemnie się wspierały, afera na taką skalę nie byłaby możliwa.

Czym innym jednak jest ujawnienie nawet poważnych nieprawidłowości, a czym innym stwierdzenie, że na tę aferę było przyzwolenie ze strony Platformy czy samego Donalda Tuska lub istniały jakieś tajne związki pomiędzy PO a założycielem Amber Gold. Tej tezy śledczym nie udało się jak dotąd udowodnić. Komisja zaplanowała już przesłuchanie syna byłego premiera, który pracował dla właściciela Amber Gold, i zapowiada też przesłuchanie samego premiera.

Ale może się okazać, że w zastawioną przez PiS pułapkę wpadnie nie Donald Tusk, a sam PiS. Obserwując, jak sprzeciw partii rządzącej wobec ponownego wyboru Tuska na szefa RE zbudował jego pozycję, widząc, jak udało mu się przekuć przesłuchanie przez wojskową prokuraturę w medialne show, trudno mieć wątpliwości, że również wezwanie przez komisję śledczą ds. Amber Gold były przewodniczący Platformy Obywatelskiej będzie w stanie wykorzystać również dla wzmocnienia swojej pozycji. Sondaże są nieubłagane i za każdym razem, gdy powstaje wrażenie, że PiS usiłuje grillować Donalda Tuska, poparcie dla PO rośnie, choćby ta partia nic nie robiła, a PiS trąbiło o sukcesach gospodarczych Polski i o efektach programu 500+.

Dlatego PiS znalazło się w sytuacji bez wyjścia. Gdyby komisja ds. Amber Gold nie wezwała Tuska, śledczy z partii Jarosława Kaczyńskiego będą musieli obejść się smakiem, a jej prace de facto stracą sens, a PiS nie będzie mógł wykazać zbrodniczej działalności PO. Podobnie rzecz ma się trochę ze sprawą wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. PiS nie znalazł jak dotąd przekonujących dowodów na to, że wypadek przebiegał znacząco inaczej od tego, co ustaliła rządowa komisja w czasach PO. Ale jednocześnie, gdy PiS jednak Tuska na przesłuchanie przed komisją ds. Amber Gold wezwie, były premier dostanie do ręki argument, że jest politycznie prześladowany przez Jarosława Kaczyńskiego i na micie swego męczeństwa, będzie budować pozycję polityczną własną oraz Platformy.

W tej pułapce PiS znalazł się wyłącznie na własne życzenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA