fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Nizinkiewicz: Girzyński oskarża rządowy system

Zbigniew Girzyński, PiS
Zbigniew Girzyński
Fotorzepa/Jakub Czermiński
Oświadczenie zawieszonego posła PiS jest aktem oskarżenia wobec Narodowego Systemu Szczepień i tłumaczeniem, za które władza atakowała Krystynę Jandę.

Poseł PiS Zbigniew Girzyński zaszczepił się przeciwko koronawirusowi poza kolejnością, z tzw. grupą zero.

Po tym jak „Nowości Dziennik Toruński" poinformowały, że Girzyński znalazł się w gronie pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, którzy zostali zrównani z medykami, dołączając tym samym do grupy uprzywilejowanej wcześniejszymi szczepieniami, poseł nie chciał odpowiadać na pytania mediów. Wydał oświadczenie, z którego wynika, że jest niewinny. Zawieszony już w prawach członka PiS poseł tłumaczy, że na internetowe konto pacjenta na portalu pacjent.gov.pl otrzymał „stosowne skierowanie oraz termin i miejsce szczepienia wystawione przez Ministerstwo Zdrowia". Girzyński dodał również: „Nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce nie prosiłem i w żadnym wypadku nie zaszczepiłem się poza kolejnością. Postąpiłem od A do Z zgodnie z obowiązującym mnie prawem i w myśl zaleceń władz uczelni, która jest moim podstawowym miejscem pracy". Czy to poseł Girzyński organizuje szczepienia? Nie. Czy poseł sam sobie wysłał skierowanie na szczepienie? Nie. Czy powinna mu się zapalić czerwona kontrolka, że jednak nie powinien szczepić się z grupą zero? Tak.

PiS wcześniej atakowało kilkanaście popularnych osób, które zaszczepiły się poza kolejnością.

Dzisiaj Paweł Szefernaker nie nazywa już „wielka aferą" tego, co zrobił jego kolega partyjny. Joachim Brudziński nie pisze publicznie do Girzyńskiego jak do Krystyny Jandy: „Żenująca jest ta paskudna hipokryzja".

Jan Mosiński nie apeluje do posła jak do Leszka Millera czy Edwarda Miszczaka, że za wcześniejsze zaszczepienie się „odkupieniem win mogłaby być praca w roli wolontariuszy w jakimś wybranym domu pomocy społecznej albo innej placówce. Na przykład hospicjum".

Minister zdrowia nie domaga się dymisji rektora UMK, a minister Michał Dworczyk nie uderza się w pierś za dziurawy system, który obwinia Girzyński. A przecież były wiceminister zdrowia z PiS Bolesław Piecha jasno powiedział w TVN24: – Girzyński nie był uprawniony do szczepienia.

Wobec toruńskiego posła PiS partia wszczęła postępowanie dyscyplinarne. Ale problem jest szerszy i nie dotyczy tylko jednostkowego parlamentarzysty.

Pytanie, czy zawiodła tylko jednostka, czy cały system? Czy Narodowy Program Szczepień jest felerny, skoro pozwala zaszczepić się nauczycielowi akademickiemu, niebędącemu medykiem? Jak wygląda proces weryfikacji szczepionych? Ilu jest jeszcze takich, którzy zaszczepili się dzięki wadliwemu systemowi?

Na te pytania powinien odpowiedzieć minister Dworczyk, a nie poseł Girzyński. Sprawa posła PiS czy nawet innych ,którzy mogli wykorzystywać dziurawy system, nie może przysłonić pytania o rozliczenie za funkcjonowanie Narodowego Programu Szczepień. Bo zarówno poseł, dyrekcja szpitala, jak i odpowiedzialni za system rządzący uważają, że są bez winy.

A o ilu jeszcze przedstawicielach PiS zaszczepionych poza kolejnością dowiemy się wkrótce? O tylu, ilu da się złapać.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA