fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Szułdrzyński: Dlaczego PiS nie szkodzi kryzys w szkolnictwie i służbie zdrowia

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Wyborcy mogą się wściekać na PiS za chaos w dostępie do podstawowych usług publicznych. Ale nie wierzą, że opozycja by sobie lepiej z tymi problemami poradziła

Codziennie media obiegają informacje wskazujące na narastający kryzys w systemie edukacji i ochrony zdrowia. Z kolejnych miast płyną doniesienia o fatalnych konsekwencjach zdublowania roczników, które jest odłożoną w czasie konsekwencją likwidacji gimnazjów. Tymczasem autorka tej „reformy” właśnie rozpoczęła kadencję europosłanki w Strasburgu i została wynagrodzona za pozostawiony chaos sowitą europejską dietą. Równocześnie po informacjach o śmierci pacjentów oczekujących na SOR-ach teraz pojawiła się nowa plaga – w hurtowniach brakuje ważnych leków, zaś inne ratujące życie medykamenty znikają z listy refundacyjnej przygotowanej przez resort zdrowia.

Teoretycznie polityczne znaczenie tych wydarzeń mogłoby być ogromne. Teoretycznie taki kryzys podstawowych usług publicznych, świadczących o poważnym kryzysie państwa, powinien uderzyć w poparcie dla rządzących i działać na rzecz opozycji. Teoretycznie. Ale w praktyce wygląda to inaczej. Poparcie dla PiS w sondażach utrzymuje się na stałym poziomie ok. 40 proc., opozycja zaś na obecnym kryzysie nie zyskuje. Oczywiście możliwe są przyczyny sezonowe – w wakacje mniej się interesujemy polityką, a informacje docierają do społeczeństwa ze znacznie większym opóźnieniem. W dodatku sondażowe wyniki partii liberalnych w lecie wyglądały gorzej, ponieważ lepiej sytuowani wyborcy PO częściej wyjeżdżali na urlopy i mogło dojść do zafałszowania próby badawczej.

Ale gotów jestem postawić inną tezę, wyjaśniającą, dlaczego poważny kryzys usług publicznych nie szkodzi PiS i nie pomaga Platformie. Kluczem jest tu jedno słowo: wiarygodność. PiS złamał bardzo wiele zasad, które były przyjęte w III RP – zdemolował Trybunał Konstytucyjny, podporządkował sobie prokuraturę, służby specjalne i telewizję publiczną w sposób, jaki jeszcze nikt dotychczas tego nie zrobił, zgromadził w ciągu krótkiego czasu większą władzę niż ktokolwiek w przeszłości i właśnie stara się zdemontować bezpieczniki stające na straży niezależności sądownictwa. Ale nie sposób mu odmówić jednego – dotrzymał większości obietnic złożonych w kampanii wyborczej 2015 roku. A tam, gdzie nawet ich nie dotrzymał, robi wszystko by pokazać, że coś w tej sprawie robi, by ich dotrzymać w przyszłości. Największym kapitałem Zjednoczonej Prawicy wydaje się dziś właśnie wiarygodność.

I równocześnie to ona jest największym problemem opozycji. Platforma ma dziś opinię partii, która nie dotrzymała swoich obietnic. Mało tego, przez ostatnie cztery lata zamiast ten wizerunek zmienić, mam wrażenie, że jedynie go utwierdziła. Każde kolejne działanie PiS – każda kolejna porcja transferów socjalnych sprawiała, że umacniał się stereotyp Zjednoczonej Prawicy, która daje radę i niewiarygodnej opozycji. Paradoksalnie dyskusje o programie czy o tym, w jakim kształcie pójść na wybory to wcale nie jest zmarnowany dla opozycji czas, przeciwnie, są PO na rękę, bo odciągają uwagę od problemu podstawowego – od tego, że Platformie wciąż brak wiarygodności. PO wciąż nie potrafi jednoznacznie się określić, czy idzie w lewo, czy trzyma się centrum, czy jest za 500+ czy też uważa, że Polacy będą musieli te pieniądze zwrócić, czy wiek emerytalny powinien zostać podniesiony, czy też nie. W sprawach programowych Platforma i Nowoczesna miewają zupełnie inne pomysły, co nie dodaje koalicji opozycyjnej wiarygodności.

Wygląda więc na to, że wyborcy mogą się wściekać na PiS za chaos w edukacji i służbie zdrowia. Ale nie wierzą, że opozycja by sobie z tymi problemami poradziła – wszak żadna partia w historii III RP nie wyszła zwycięsko ze zmian, które wprowadzano w systemie szkolnictwa czy systemie ochrony zdrowia. Kolejki do lekarzy za PO też były duże, dziś urosły jeszcze bardziej, pytanie, czy ktoś wierzy, że jak Platforma wygra wybory, to się nagle skrócą.

Jak długo Polacy będą wierzyli w to, że PiS daje radę, że spełnia obietnice, a opozycja jest niewiarygodna, tak długo opozycja nie ma szans na wygraną. A jak na razie nie widać, by opozycja miała pomysł na to, by ten wizerunek odwrócić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA