fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Miliardy krążą po odzieżowym rynku

Bloomberg
Wydatki Polaków na ubrania powoli, ale systematycznie, rosną. Dlatego firm walczących o portfele i wieszaki klientów stale przybywa.

Statystyczny Polak na ubrania i buty wydaje już niemal 1 tys. zł rocznie. To wciąż kilka razy mniej niż w Europie Zachodniej, ale wartość rynku odzieżowo-obuwniczego to już 37,8 mld zł. Z prognoz firmy Euromonitor International przygotowanych dla „Rz" wynika, że w tym roku powinna być ona wyższa o 3,9 proc., co jest najlepszym wynikiem w ostatnich latach.

Znikają sklepy

Wywiadownia gospodarcza Bisnode Polska podaje, że kondycja branży jest bardzo zróżnicowana. – Blisko połowa producentów jest w złej i słabej kondycji finansowej, z czego blisko 38 proc. w bardzo złej – mówi Tomasz Starzyk z Bisnode Polska. W 2016 roku w sądach ogłoszono także 12 upadłości firm zajmujących się produkcją odzieży i tekstyliów. To jednak w ujęciu rocznym spadek o 45 proc. Co jednak ciekawe, według danych Biura Informacji Kredytowej BIG Infomonitor tzw. moralność płatnicza przedsiębiorstw z branży, oceniana z perspektywy terminowego regulowania płatności wobec banków i kontrahentów, ogólnie jest dobra (komentarz B10).

Ubywa też sklepów – na koniec września 2017 r. było ich 25,5 tys. – Tylko od początku stycznia polski rynek skurczył się o blisko 1,4 tys. podmiotów. Ogółem w pierwszych trzech kwartałach br. Polacy zarejestrowali 2,6 tys. sklepów odzieżowych, a wyrejestrowali 4 tys. – wyjaśnia Tomasz Starzyk.

Liderzy na tym tle prezentują się doskonale. Grupa LPP, znana z marek Reserved, Cropp czy Mohito, zwiększyła sprzedaż o 15 proc., do ponad 3 mld zł. – To zasługa dobrze zaprojektowanej kolekcji, zwłaszcza przychylnego przyjęcia przez klientów oferty wiosenno-letniej Reserved i Mohito – mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowy LPP.

Vistula zwiększyła sprzedaż o ponad 12 proc., do 308,1 mln zł. Generalnie wśród dużych firm nastroje są pozytywne.

Na rynku widać także coraz większą różnorodność, co roku debiutuje co najmniej kilka marek zagranicznych, uruchamiane są także nowe marki z polskim kapitałem. Rynek rozwija się we wszystkich segmentach – od marek premium przez półkę ekonomiczna po tanie brandy, np. z oferty dyskontów czy hipermarketów.

Nowe możliwości daje także firmom docieranie do klientów za pośrednictwem internetu. – Rynek odzieży premium rośnie, ale na razie jesteśmy liderem tej obiecującej niszy – mówi Jakub Kwiatkowski, wiceprezes internetowego sklepu odzieżowego Gomez.pl.

– W 2017 r. udział internetu w przychodach Wólczanki to już ok. 20 proc. – mówi Grzegorz Pilch, prezes Vistula Group.

Online i offline

– Sprzedajemy w sklepach i w sieci, jednak w przypadku mojej marki dominuje stacjonarna sprzedaż. Preferujemy raczej niestandardowe kroje, dlatego klientki wolą nasze ubrania przed zakupem przymierzyć – mówi Aleksandra Waś, właścicielka młodej marki Wearso.organic.

– Wbrew rosnącej sprzedaży w internecie wiele klientek ceni sobie kontakt, poradę, rozmowę ze sprzedawcą w swoim ulubionym butiku. Chcą być traktowane indywidualnie, liczą na profesjonalne doradztwo przy wyborze ubrań – tego nawet najlepsza sieciówka im nie zapewni – dodaje Natalia Pstrokońska, założycielka marki by Insomnia. – Kobiety lubią też nowości, zmieniający się asortyment. Staramy się podczas całego sezonu przynajmniej raz w tygodniu pokazywać nową ofertę – dodaje.

Choć zdecydowana większość sprzedawanej w Polsce odzieży pochodzi z importu, to rośnie także produkcja w kraju. – W Polsce szyjemy garnitury Vistuli i sporo ubrań Wólczanki. Zmienia się to w przypadku koszul, które zlecamy na Ukrainę – mówi Grzegorz Pilch. – Szycie odzieży typu casual zlecamy na Dalekim Wschodzie, gdzie są dobre ceny i wysoka jakość – dodaje.

– Rośnie świadomość konsumentów, którzy chcą kupować ubrania z ekologicznych materiałów. Dla mnie priorytetem jest też szycie maksymalnie 50 km od miejsca sprzedaży – mówi Aleksandra Waś. – Znalezienie szwalni w okolicach Warszawy nie było łatwe, wcześniej szyłam sama wraz z dwiema szwaczkami. Z obecną firmą pracujemy od lat i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni – dodaje.

Zmiany zapowiada LPP. – Przez ostatnie dwa lata nasza marka Mohito przeszyła w Polsce 4 mln sztuk ubrań. To 15 proc. całości jej produkcji. W 2017 r. nasze zlecenia dla polskich zakładów wyniosą 5 mln sztuk odzieży – mówi Marek Piechocki, prezes LPP. – Do końca 2018 r. chcemy podwoić tę liczbę. Dwukrotnie wzrośnie też produkcja w naszym kraju kolekcji Reserved – dodaje. Już teraz w Polsce na potrzeby LPP pracuje 50 zakładów odzieżowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA