Już siedem przypadków wariantu Omikron wykryto w Polsce w ciągu tygodnia, do 20 grudnia – podawało w poniedziałek Ministerstwo Zdrowia. To m.in. siedmiolatka z Gdańska, która przyleciała 5 grudnia z Wielkiej Brytanii, i osoby z okolic Warszawy.

Pierwszym wykrytym przypadkiem omikronu w Polsce była 30-letnia kobieta, obywatelka Lesotho. Jej zakażenie wykryto 16 grudnia, kiedy zrobiła test PCR, by powrócić do domu. Afrykanka przebywała w Polsce na Cyfrowym Szczycie ONZ, jaki odbył się 6–10 grudnia w Katowicach. Była wśród 15 przedstawicieli państw z Afryki Południowej, które od 29 listopada są objęte zakazem lotów do Polski.

Na podstawie wyłączeń

Z rozporządzenia rządowego wynika, że „zakaz lotów nie obejmuje lotów międzynarodowych wykonywanych na zlecenie Prezesa Rady Ministrów, za zgodą prezesa ULC, lotów ze statusem GARDA, STATE, HEAD, HUM, SAR, HOSP i realizowanych na potrzeby sił zbrojnych”.

Na szczyt ONZ w Katowicach przybyła 15-osobowa delegacja z Afryki Południowej: 8-osobowa delegacja z RPA, jedna osoba z Botswany, trzy z Lesotho, jedna z Mozambiku i dwie z Zimbabwe. „Wszyscy uczestnicy Szczytu, bez względu na kraj pochodzenia, otrzymali imienne zaświadczenia uprawniające ich do wjazdu, na podstawie obowiązujących przepisów prawa” – odpowiada nam Joanna Dębek z wydziału promocji polityki cyfrowej KPRM.

Jakie to prawo? Okazuje się, że udział tych osób był możliwy na podstawie wyłączeń, które wynikają z dwóch rozporządzeń – jednego ministra spraw wewnętrznych z marca 2020 r. w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych (z późn. zmianami) oraz rozporządzenia Rady Ministrów z maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Takie wyłączenia zastosowano nie tylko wobec gości na szczyt ONZ, ale także wcześniej dla uczestników Konkursu Chopinowskiego.

Czytaj więcej

Szef WHO: 2022 musi być rokiem, w którym zakończymy pandemię

– Jeśli to prawda, że zrobiono wyłączenia z własnych zakazów, to ta sprawa wymaga pilnego wyjaśnienia. Wygląda na to, że rząd sam zaprosił omikrona do Polski – komentuje Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, dziś europoseł, z zawodu pediatra.

KPRM zapewnia nas, że impreza w Katowicach odbyła się w pełnym reżimie sanitarnym – na teren obiektu miały wstęp jedynie osoby w pełni zaszczepione, ozdrowieńcy oraz osoby posiadające negatywny wynik testu (testy można było wykonać w specjalnie do tego przeznaczonym miejscu na zewnątrz obiektu).

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

„Przygotowaliśmy szczegółowy protokół covidowy uwzględniający sposób postępowania na wypadek wykrycia koronawirusa wśród uczestników oraz reżim sanitarny, któremu podlegali wszyscy uczestnicy oraz obsługa” – podkreśla Joanna Dębek.

Obywatelka Lesotho po wykryciu zakażenia trafiła na dwa tygodnie do specjalnie utworzonego izolatorium w Myszkowie (będzie mogła go opuścić po dwóch negatywnych wynikach testu). Resort zdrowia zapewniał, że delegatka „bezpośredni kontakt miała tylko z dwiema zaszczepionymi osobami ze swojego kraju, w trakcie pobytu na szczycie cały czas stosowała środki ochrony indywidualnej. W hotelu posiłki zamawiała telefonicznie i spożywała w pokoju. Jako osoba bezobjawowa wykonała test przed wylotem z Polski”. Zakażenie wykryto, kiedy wykonała test przed planowanym powrotem do kraju.

Nielogiczne i szkodliwe

Poza nią wykryto jeszcze dwie inne osoby zakażone Covid-19 na szczycie, ale nie omikronem. To niewiele jak na skalę imprezy.

W katowickim szczycie ONZ wzięło udział 2700 osób (w sumie z 10 300 osób ze 175 krajów i wszystkich kontynentów – większość łączyła się jednak zdalnie).

Czytaj więcej

Brytyjski mikrobiolog: Omikron zmienił sposób, w jaki koronawirus infekuje komórki

Omikron to wariant, który jest zmutowaną wersją pierwotnego wirusa, rozprzestrzenia się błyskawicznie już w ponad 70 krajach na całym świecie – po raz pierwszy został wykryty w listopadzie w RPA. Ma być jeszcze bardziej zaraźliwy od wariantu Delta. Do dziś nie wiadomo, czy jest bardziej niebezpieczny i na ile bardziej odporny na szczepionki. W obawie przed omikronem kilka unijnych państw, m.in. Włochy i Portugalia, wprowadziło wyłom od zasady zielonych certyfikatów dla zaszczepionych – każdy przylatujący do ich kraju musi legitymować się negatywnym wynikiem testu na obecność koronawirusa.

Polska od 15 grudnia wprowadziła taki wymóg tylko dla państw spoza Schengen, a więc m.in. z Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka największa polska emigracja. Polska nadal nie wymaga testów dla dzieci, które nie ukończyły piątego roku życia. Dwa dni temu rząd po raz kolejny znowelizował zasady i zezwolił, by osoby spoza Schengen, które nie mają wykonanego negatywnego testu, mogły go zrobić do 3 godzin po przekroczeniu granicy, co zdaniem ekspertów jest nielogiczne i szkodliwe.