Rz: Czym będzie się pan zajmował na nowym stanowisku?

Mikołaj Pietrzak: Zadaniem Rady jest rozdział środków, które mają finansować niwelowania skutków stosowania tortur i zadośćuczynienie osobom, wobec których je stosowano. Pieniądze te są kierowane szczególnie w te rejony świata, w których panują rządy autorytarne, toczą się wojny i konflikty wewnętrzne. Odbiorcą środków nie są rządy, lecz raczej organizacje pozarządowe i samorządy.

Na co je zwykle wydają?

Na pomoc medyczną czy terapeutyczną dla osób torturowanych. Ludzie po takich przejściach często przeżywają traumę, a dzięki funduszowi ONZ są w stanie wrócić do normalnego życia.

Czy Rada jedynie rozdziela pieniądze?

Nie. Rada, której będę członkiem, zajmuje się nie tylko rozdziałem, ale także pozyskiwaniem środków od różnych sponsorów na rzecz funduszu.

Jakie są to kwoty w skali roku?

W 2015 roku Fundusz przyznał łącznie 6188 tys. USD, wspierając 184 projekty.

W jakim stopniu problem stosowania tortur dotyczy Polski?

Na pewno nie jest to problem systemowy. Polskie państwo ogólnie stara się przestrzegać art. 3 europejskiej konwencji praw człowieka, zakazującej tortur i niehumanitarnego traktowania. Zdarzają się jednak przypadki niewłaściwego traktowania osób zatrzymanych i skazanych. Nie zawsze chodzi o fizyczną przemoc. Dochodzi np. do ograniczania dostępu do świadczeń medycznych dla więźniów. Do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu napływają skargi od polskich obywateli w takich sprawach i niejednokrotnie zakończyły się przyznaniem odszkodowań takim osobom. Mamy także problem z przemocą domową, zwłaszcza wobec kobiet. ONZ traktuje te sprawy na równi z niehumanitarnym traktowaniem. Polska jako członek ONZ ma zatem obowiązek zwalczania takich praktyk.

—rozmawiał Paweł Rochowicz