Jak poprawić jakość kształcenia prawników?

Powrócić do elitarności wykształcenia prawniczego, do elitarności dyplomu. Obecnie mamy do czynienia z nadprodukcją prawników, a uczelnie walczą o studenta. Problem dotyczy więc także struktury kształcenia: czy państwu potrzebne są wydziały prawa w każdym mieście powiatowym? Dawniej tylko najzdolniejsi mogli studiować prawo, a dyplom dawał gwarancję, że obsługa prawna świadczona przez absolwenta będzie na najwyższym poziomie.

Czyli dostęp do studiów prawniczych powinien być limitowany, jak w zawodach medycznych?

To jedna z propozycji do rozważenia. Nie twórzmy fikcji kształcenia. Jeśli to uczelnie walczą o studenta, a nie maturzysta o miejsce na uczelni, możemy mówić o patologii. Są wprawdzie pewne limity, a uczelnia mająca nieproporcjonalnie dużo studentów w stosunku do kadry dostaje mniej pieniędzy. Ale to nie starczy. Uczelnie powinny wprowadzić egzekucję wiedzy. Konieczne jest położenie nacisku na to, aby kolejne przedmioty kończyły się egzaminami faktycznie weryfikującymi wiedzę, a nie prostym testem, który umożliwia studentowi przejście na kolejny rok, a uniwersytetowi utrzymanie finansowania na studenta. Jeżeli środki finansowe idą za każdym studentem, to jaki interes ma mieć uniwersytet w trudnych egzaminach, które mogą okazać się nie do przejścia dla mniej zdolnych? Powszechność kształcenia powoduje, że element ludzki jest bardziej zróżnicowany. Na prawo trafiają bardzo zdolni studenci, ale też bardzo przeciętni. Mam wykłady i wiem, jacy studenci przychodzili na studia kiedyś, a jacy przychodzą obecnie.

Ile obecnie jest chętnych na miejsce na pana wydziale?

Więcej niż trzy osoby na miejsce.

Do dobrych liceów trudniej się dostać niż na studia prawnicze.

Zgadza się. Nie może być tak, że państwo dokłada do każdej szkoły, również niepublicznej, a dobre wydziały prawa są biedne. Na większości wydziałów prawa na wykładowcę przypada 250–300 osób. Aby przepytać studentów i sprawdzić ich wiedzę, powinno być ich nie więcej niż 50. Stwórzmy takie warunki finansowania uczelni, by to było możliwe. Nie wszystkie uczelnie mogą sobie pozwolić na postawienie studentom ocen niedostatecznych. Znam przypadek nauczyciela akademickiego, który został wezwany przez rektora szkoły wyższej, by nie stawiał więcej dwój, bo nie będzie pieniędzy na jego pensję.

Dziekani wydziałów prawa mówią, że kształcą praktycznie. Zabierają studentów do sądów. Mają nawet tak urządzone sale dydaktyczne. Co jeszcze zrobić?

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Studenci UKSW mają bardzo wysoką zdawalność na aplikację. To dzięki ilości ćwiczeń. Nauczyciel rozmawia ze studentem, a nie tylko prowadzi wykład. Studentów należy wyposażać w praktyczne umiejętności. Powinni np. umieć korzystać z systemów informacji prawnej. Już na studiach powinny też zostać wprowadzone specjalizacje.

Student, który chce się specjalizować w prawie cywilnym, nie powinien poznawać prawa karnego?

Specjalizacje to jedynie jedna z propozycji. Student poznaje podstawy wszystkich gałęzi prawa, ale kończąc studia, nie staje się specjalistą w żadnej z nich. W latach 90. rocznie polski parlament stanowił 1,5–2 tys. stron aktów normatywnych. Dziś to ponad 20 tys. stron rocznie. Nie sposób za tym nadążyć. To, co proponuję, widać choćby w strukturze kancelarii prawniczych. Coraz częściej spotykamy się z tzw. kancelariami butikowymi, czyli małymi bardzo wyspecjalizowanymi podmiotami. Przyszły prawnik powinien wiedzieć, jak sprawić, by klient czuł się przy nim bezpiecznie. Dlatego program studiów powinien być bardziej multidyscyplinarny i pojawić się w nim muszą zajęcia z psychologii, komunikacji, ekonomii, a nawet nauk ścisłych. Studia muszą też kształtować inteligencję emocjonalną. Obecnie studentów nie uczy się też pisać. Mają ogromne problemy z pracą magisterską. A przecież w przyszłości będą pisali uzasadnienia wyroków czy apelacje. Także zajęcia z etyki prawniczej są koniecznością. Nie może być tak, że prawnik jest postrzegany jako osoba pracująca wyłącznie dla pieniędzy. Musimy budować etos naszego zawodu.

Czytaj więcej

Joanna Parafianowicz: Adwokat, swój wróg