Gościem Salonu „Rzeczpospolitej” podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu był w środę Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji. Cezary Szymanek, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i redaktor naczelny „Parkietu”, pytał go m.in. o udział w spotkaniu G20 oraz znaczenie cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa.

– Cyfryzacja to dzisiaj jeden z głównych tematów na świecie, a sztuczna inteligencja jest w centrum tego zainteresowania. I oczywiście temat ten pojawił się na G20 – mówił Gawkowski. Jak przekonywał, o Polsce w tym kontekście mówiono w samych superlatywach.

Wicepremier wskazywał na rozwój polskiej gospodarki, której wartość – jak mówił – sięga już biliona dolarów, czyli blisko 4 bln zł. Jego zdaniem swój udział ma w tym również cyfryzacja. Wymienił m.in. rozwój usług cyfrowych, poziom cyberbezpieczeństwa i skuteczność w odpieraniu ataków hakerskich, a także takie rozwiązania jak mObywatel czy BLIK.

– Jesteśmy państwem, które zainwestowało w to, żeby obywatele wiedzieli, że cyfryzacja jest blisko nich i dzisiaj z tego korzystają – podkreślał.

Czytaj więcej

Rząd i NBP wspólnym głosem w USA. Co Polska przywiozła z posiedzeń Grupy G20?

Państwo reaguje na wyciek danych

Rozmowa dotyczyła również wycieku danych z firmy MyDr. Cezary Szymanek zwrócił uwagę, że dla 19 mln obywateli, których dane wyciekły, to właśnie takie zdarzenie może definiować sposób postrzegania cyberbezpieczeństwa.

Gawkowski zapewnił, że w takich przypadkach państwo reaguje szybko i zdecydowanie. Z jednej strony wymaga od firmy podjęcia działań służących ochronie danych, z drugiej – zapewnia wsparcie. Firma musi się również liczyć z kontrolami i ewentualnymi karami, o których będzie decydował Urząd Ochrony Danych Osobowych.

– Nam chodziło o to, żeby zabezpieczyć te dane, żeby przestępcy nie mogli ich dalej sprzedać na rynku. Daliśmy obywatelowi znać, jak może sprawdzić, czy jego dane wyciekły, i jak je zabezpieczyć – mówił wicepremier.

Przypomniał, że choć do wycieku doszło w prywatnej firmie, państwo natychmiast zareagowało. Zachęcał również do zastrzegania numerów PESEL. Jak poinformował, w ciągu pierwszych trzech dni po wycieku zrobiły to 3 mln osób.

Czytaj więcej

MyDr potwierdza cyberatak. Dane nawet 19 mln Polaków mogły trafić w ręce cyberprzestępców

Gawkowski odniósł się także do pomysłu automatycznego zastrzeżenia wszystkich numerów PESEL. Jego zdaniem takie rozwiązanie mogłoby utrudnić codzienne funkcjonowanie części obywateli, zwłaszcza osób starszych, które rzadziej korzystają z nowych technologii.

– Musimy uczyć i apelować o naukę. Dlatego państwo inwestuje dzisiaj w kompetencje cyfrowe rekordowy miliard złotych – mówił.

Jak wskazywał, szkolenia obejmują seniorów, najmłodszych, urzędników, nauczycieli oraz przedsiębiorców. Ich celem jest zwiększenie wiedzy o zagrożeniach i sposobach ochrony przed nimi. – To obywatel jest pierwszym ogniwem, które musi się chronić – podkreślał.

Zwrócił przy tym uwagę, że Polska jest dziś najbardziej atakowanym państwem w Unii Europejskiej, dlatego należy liczyć się z kolejnymi incydentami dotyczącymi cyberbezpieczeństwa.

Firmy mają więcej inwestować w bezpieczeństwo

Po wycieku danych z MyDr Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało pakiet zmian, które mają ograniczyć ryzyko podobnych zdarzeń w przyszłości. Według Gawkowskiego powinny one wejść w życie jak najszybciej, być może już na początku przyszłego roku. Przyznał jednocześnie, że proponowane rozwiązania budzą sprzeciw części przedsiębiorców.

– Jestem zwolennikiem przyciskania firm do muru i mówienia im: macie inwestować w cyberbezpieczeństwo – stwierdził.

Jedna z propozycji zakłada, że prywatne firmy przetwarzające ponad 100 tys. rekordów zawierających numery PESEL będą musiały posiadać specjalne zabezpieczenia. Chodzi m.in. o odpowiednie systemy, audyty i bezpieczne środowisko informatyczne.

Czytaj więcej

Cyberpiątka Gawkowskiego. Wiemy, jak rząd chce zatamować wycieki

– Wiele firm mówi: no tak, ale w to trzeba zainwestować. A my odpowiadamy, że skoro zarabiasz na danych, to inwestuj w ich bezpieczeństwo. Państwo ci na to pozwala, ale również od ciebie wymaga – tłumaczył szef resortu cyfryzacji.

Wicepremier zwrócił również uwagę na kolejną część przepisów dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. Firmy będą musiały określić, czy należą do podmiotów objętych nowymi obowiązkami. Ministerstwo przygotowuje w tej sprawie szczegółowe wytyczne.

Według Gawkowskiego skala zmian jest bardzo duża. Obszar krajowego systemu cyberbezpieczeństwa, który jeszcze pół roku temu obejmował około tysiąca firm, ma zostać rozszerzony do 40 tys. podmiotów.

Zdaniem ministra problemem pozostaje podejście części przedsiębiorstw do wydatków na bezpieczeństwo cyfrowe. Dotychczas często znajdowały się one na końcu listy priorytetów – po inwestycjach w rozwój, komunikację czy marketing.

– Musimy cyberbezpieczeństwo w mentalności zarządów, prezesów i właścicieli firm przesunąć do przodu – przekonywał Gawkowski.

Jak zaznaczył, bezpieczeństwo danych bezpośrednio wpływa na reputację przedsiębiorstwa. Udany cyberatak może oznaczać nie tylko problemy techniczne, lecz także utratę zaufania klientów, a w konsekwencji straty finansowe. – Inwestycja w bezpieczeństwo to także inwestycja w rozwój firmy – podsumował.

Gawkowski chce kary dla Mety

Szef resortu cyfryzacji odniósł się również do działań Mety i problemu fałszywych reklam wykorzystywanych do oszustw. Zapewnił, że nie zamierza rezygnować z postulatu ukarania koncernu. Komisja Europejska nie odpowiedziała jeszcze na wniosek w tej sprawie, ale – jak zaznaczył – sama Meta przyznała się do błędów.

Według Gawkowskiego koncern zapowiedział zwiększenie monitoringu fałszywych reklam z 70 do 90 proc. W ocenie ministra to wciąż za mało.

– Każdy pokrzywdzony Polak, który zainwestuje w fałszywe reklamy, to Polak, który traci pieniądze, więc ten monitoring powinien być blisko 100 proc. – mówił.

Czytaj więcej

Polska żąda miliarda złotych kary dla Mety. Gawkowski interweniuje w Brukseli

Wicepremier przekonywał, że skoro w wyniku oszustw wiele osób straciło pieniądze, należy wyegzekwować kary od koncernu. Wskazał na kwotę 250 mln euro, czyli około 1 mld zł, która – w jego ocenie – przy skali obrotów tak dużej firmy nie jest znaczącym obciążeniem.

– Niech zapłacą karę, a te pieniądze niech trafią do osób, które straciły. To uczciwe – stwierdził.

Gawkowski zapewnił również, że postulat ukarania Mety ma poparcie innych państw. Jak mówił, podczas spotkania G20 rozmawiał na ten temat z unijną przedstawicielką odpowiedzialną za cyfryzację. Nie wykluczył powstania koalicji państw europejskich, które wspólnie domagałyby się od wielkich koncernów cyfrowych odszkodowań za nadużycia.

Foto: .