– Zawsze uważałem, że o przywództwie mówi się za dużo. To nie jest prawdziwy problem. Potrzebny jest sprawny system polityczny i gospodarczy, bo to on potrafi stworzyć liderów – mówił Václav Klaus, prezydent Czech w latach 2003–2013. Siebie za „lidera jutra” nie uważa. – Byłem nim 35 lat temu, w momencie upadku komunizmu. Chcieliśmy pozbyć się wszystkich jego pozostałości i zbudować naprawdę wolne społeczeństwo. I jako „lider jutra” tamtego rodzaju muszę powiedzieć, że jestem sfrustrowany tym, co dzieje się teraz. Nie posunęliśmy się zbyt daleko – gorzko oceniał.
Czynnym politykiem jest inny uczestnik panelu, Filip Ivanović, wicepremier Czarnogóry ds. zagranicznych i europejskich, z wykształcenia filozof. Właśnie filozofię wskazał jako kierunek, który powinni studiować przyszli liderzy. – Kiedy studiuje się mnóstwo teorii, także bardzo odległych od tego, co jest ci bliskie, zyskuje się większą zdolność rozumienia cudzych stanowisk i układania ich w logiczne ramy. To pomaga potem lepiej formułować własne argumenty – mówił.
Mnóstwo przeciętnych liderów
Ivanović zwrócił uwagę, że edukacja nie powinna już koncentrować się na zdobywaniu informacji, ponieważ są one dziś „dostępne na jeden klik”. Podkreślił natomiast znaczenie wiarygodności, uczciwości, a przede wszystkim empatii, która – jego zdaniem – coraz bardziej zanika.
Szersze tło do rozmowy o przywództwie nakreślił Hal Brands, amerykański geopolityk i historyk z Johns Hopkins University. Jego zdaniem kończy się epoka przewagi USA i ich sojuszników, ekspansji rynków i globalizacji. – Pytanie nie brzmi, czy za dziesięć lat fragmentacja będzie większa niż dziś, tylko wzdłuż jakich linii przebiegnie i jak daleko się posunie – mówił.
Brands nie zgodził się z tezą, że jest to efekt nieskuteczności liderów. – Jestem historykiem i wiem, że jakość przywództwa jest nierówna w każdej epoce. Zawsze znajdziemy liderów wybitnych, słabych i mnóstwo przeciętnych – mówił. Jego zdaniem trudne są przede wszystkim same warunki, w jakich dziś liderzy muszą działać. Stąd też rada dla przyszłych liderów od byłego specjalnego asystenta sekretarza obrony USA ds. planowania strategicznego: uczyć się historii. – To jedyne miejsce, w którym widać, jakie formy przywództwa sprawdzały się w przeszłości, a jakie nie. Jedyne laboratorium, w jakim można badać, jak przywództwo działa w prawdziwym świecie – stwierdził.
Czego nie zrobi AI
Brands ostrzegał przy tym przed rolą, jaką sztuczna inteligencja odgrywa w edukacji i kształtowaniu liderów. Zauważył, że AI pisząca w kilka sekund esej na czwórkę z plusem grozi zniszczeniem zdolności studentów do samodzielnego myślenia.
Na pytanie, czy rola liderów zostanie wkrótce zastąpiona przez sztuczną inteligencję i stanowiska kierownicze nie będą już potrzebne, wszyscy paneliści odpowiedzieli przecząco.
– AI jest wsparciem, ale nie zastąpi liderów. Ci muszą natomiast myśleć o tym, żeby ich zespoły umiały wykorzystać nową technologię – mówił Włodzimierz Wlaźlak, prezes Lidl Polska.
– Sztuczna inteligencja może jedynie wspierać proces decyzyjny, ale nie zmieni faktu, że to ja jako lider ponoszę odpowiedzialność za podjęte decyzje – wtórował mu Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers.
Ryzyko po polsku
Jako przykład nieszablonowego podejścia do biznesu Włodzimierz Wlaźlak wskazał wprowadzenie kas samoobsługowych we wszystkich sklepach Lidl Polska. Polska spółka jako pierwsza w całej grupie zdecydowała się na takie rozwiązanie. – Teoretycznie powinno być odwrotnie, bo koszty pracy w Europie Zachodniej są wyższe niż u nas. A my zrobiliśmy to jako pierwsi i pokazaliśmy, że to ma sens – podkreślał.
Według niego istotny jest przy tym czynnik kulturowy, bo Niemcy, a szerzej mieszkańcy Europy Zachodniej, podchodzą do ryzyka ostrożniej niż Polacy. – Tam tematy muszą być przedyskutowane, wydyskutowane, zadyskutowane, a potem jeszcze raz przeanalizowane. My mamy wrażenie, że tego czasu nie mamy. Podejmujemy decyzje i idziemy do przodu, często intuicyjnie, a błąd traktujemy jako coś, z czego wyciągamy wnioski – powiedział.
Prezes Lidl Polska nie zgodził się przy tym z tezą, że dziś trudno o dobrych liderów. Jego zdaniem kluczowe jest stworzenie pracownikom przestrzeni do samodzielnego działania i popełniania błędów. – Mam wspaniałe zespoły w każdym z działów. Tylko pytanie, czy szef chce pozwolić ludziom pracować i czy jest miejsce na popełnianie błędów. Wtedy się rozwijają. Trzeba ludziom zaufać – podsumował.