Jak podała policja, ogień pojawił się po północy w budynku przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej. Cytowana przez Radio Kielce nadkom. Anna Sławińska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej, powiedziała, że na miejsce natychmiast skierowani zostali policjanci.

Według ustaleń, do pożaru doszło w pomieszczeniu działu montażu. – W chwili wybuchu ognia zakład był nieczynny, nikt nie doznał żadnych obrażeń – podkreśliła nadkom. Sławińska.

Czytaj więcej

Ocalało tylko jedno niemowlę. Tragedia na oddziale położniczym w szpitalu w Islamabadzie

Skarżysko-Kamienna. Pożar w zakładach produkujących części do dronów

Na pytanie, czy pod uwagę brane jest podpalenie, funkcjonariuszka nie wykluczyła, że ktoś przyczynił się do wybuchu pożaru – podało Radio Kielce. Jak dotąd przyczyny pojawienia ognia nie są znane. Pożar został ugaszony w ciągu godziny (według innych źródeł – w ciągu dwóch godzin), do akcji skierowano pięć zastępów straży pożarnej. Strażacy, którzy ugasili ogień i przeprowadzili oddymianie pomieszczeń, sprawdzili cały obiekt za pomocą kamery termowizyjnej.

Zakłady przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej produkują pompy do dronów i naziemnych pojazdów bezzałogowych. Grupa WB podała w komunikacie, że pożar, który nad ranem wybuchł w zakładach w Skarżysku-Kamiennej był „niewielki”. „Wszystkie procedury i systemy zadziałały prawidłowo, pożar udało się błyskawicznie ugasić. (...) Zakład po zakończeniu formalności wznowi działanie” – czytamy.

W poniedziałek rano na miejscu zdarzenia wciąż pracowały służby. Policjanci zabezpieczali teren i przeprowadzali oględziny, wykorzystując w tym celu m.in. bezzałogowiec wyposażony w kamerę termowizyjną.

Doniesienia mediów na temat pożaru w Skarżysku-Kamiennej

Świętokrzyska Policja w mediach społecznościowych informowała, że otrzymała zgłoszenie o włamaniu. „Około północy operator firmy ochroniarskiej powiadomił służby o uruchomieniu czujki antywłamaniowej na terenie jednej z prywatnych firm. Zgłoszenie dotyczyło obiektu znajdującego się w pobliżu magazynu, w którym składowane były elementy elektroniczne” – brzmi komunikat. „Po przybyciu na miejsce potwierdzono, że wewnątrz budynku doszło do pożaru. Po jego ugaszeniu policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia i rozpoczęli szczegółowe czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia” – czytamy.

Onet podał, że monitoring w fabryce zarejestrował niezidentyfikowaną osobę w kominiarce, która miała dostać się na teren zakładu przez ogrodzenie. Na miejscu służby miały też znaleźć bluzę i plecak.

Sprawa pożaru na terenie zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej jest badana

Sprawa pożaru na terenie zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej jest badana

Foto: PAP/Adam Kumorowicz

Również według Wirtualnej Polski pojawiają się informacje „mogące wskazywać na umyślne podpalenie zakładu w Skarżysku-Kamiennej”. Portal napisał o doniesieniach o wybiciu szyby i wrzuceniu do budynku „plecaka z ładunkiem zapalającym”. „Mniej oficjalnie słyszymy, że do środka podpalonego budynku poleciały koktajle Mołotowa” – czytamy w tekście. Wirtualna Polska podała, iż jeden z jej rozmówców powiedział, że do pożaru w Skarżysku-Kamiennej doszło w wyniku podpalenia.

W tekście zaznaczono, że incydent może łączyć się z pożarem hali należącej do firmy produkującej komponenty do dronów, do którego doszło w niedzielę w Lublinie.

Jacek Dobrzyński: W wyjaśnienie sprawy włączają się funkcjonariusze służb specjalnych

Wcześniej w rozmowie z Polsat News rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński powiedział, że w tego typu przypadkach jak pożar w Skarżysku-Kamiennej to policjanci zabezpieczają dowody i starają się ustalić, czy doszło do podpalenia, czy przyczyną pożaru było „zupełnie co innego”. – Na tym etapie, ze względu na specyfikę zakładu, ze względu na to, że mogłoby dochodzić do różnego rodzaju aktów dywersji, włączają się w wyjaśnienie tej sprawy funkcjonariusze służb specjalnych – poinformował. – To oni już teraz analizują i weryfikują informacje, analizują też zabezpieczone dowody, zabezpieczone materiały – dodał. – Sprawę traktujemy bardzo poważnie i priorytetowo – zadeklarował.

Czytaj więcej

Pożar skansenu w Sanoku. Doszczętnie spłonął XVII-wieczny kościół

– Jeśli jest uzasadnione podejrzenie, że doszło do aktu dywersji, służby będą dążyć do tego, żeby to dokładnie wyjaśnić i zatrzymać sprawcę – mówił w Polsat News Dobrzyński. Rzecznik ostrzegł też przed dezinformacją, nie chciał także komentować doniesień o człowieku, który miał dokonać podpalenia. Stwierdził przy tym, że źródłem tych rewelacji jest stacja „słynąca z tego, że bije pianę”.