W piątek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało do odbiorców w całym kraju alert, w którym zachęca do pobrania „poradnik bezpieczeństwa” w wersji cyfrowej. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało w piątek rano, że do odbiorców w całym kraju został wysłany alert o treści: „MSWiA: bądź przygotowany. Pobierz: poradnikbezpieczenstwa.gov.pl”.

W publikacji są m.in. informacje dotyczące sygnałów alarmowych i komunikatów ostrzegawczych. Jak czytamy, w Polsce mamy dwa rodzaje sygnałów alarmowych: ogłoszenie alarmu – ciągły, modulowany dźwięk syreny przez 3 minuty oraz odwołanie alarmu – ciągły, jednostajny dźwięk syreny przez 3 minuty.

Poradnik zawiera również zalecenia o przygotowaniu plecaka ewakuacyjnego, w którym powinny znaleźć się m.in. woda butelkowana, apteczka, dokumenty i gotówka. Wskazano również, co należy zrobić, jeśli nie można ukryć się w oznaczonym miejscu schronienia. Informacje o lokalizacji miejsc schronienia można znaleźć w urzędzie gminy, jednostce Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej oraz na stronie: www.gov.pl/web/kgpsp.

Nad stworzeniem poradnika kryzysowego MSWiA, MON i RCB pracowały od początku 2025 r. W prace zaangażowanych było prawie 60 ekspertów z różnych dziedzin. Broszura jest wzorowana m.in. na podobnym poradniku wydanym przez rząd Szwecji. 

Czytaj więcej

Gen. Roman Polko punktuje rząd. „Działania absurdalne i wyłącznie na pokaz”

Nowa aplikacja do ostrzegania ludności. Zapowiedź szefa MSWiA

Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni będzie uruchomiona specjalna aplikacja regulująca kwestie ostrzegania ludności. Jak zaznaczył, priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia.

Jak powiedział w piątek w TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, system ostrzegania podczas czwartkowego incydentu w Tarnawie-Kolonii zadziałał skutecznie.

Wczoraj system opierał się na informowaniu syrenami alarmowymi, bo jest to najszybsze. Łączny czas trwania tego zagrożenia to było 13 minut – zaznaczył. Jak dodał, w momencie, w którym RCB otrzymało informację o możliwym zagrożeniu, w ciągu kilkunastu minut zostały włączone syreny alarmowe. Dodał, że przedmiotem dokładnej analizy będzie sprawdzenie, czy syreny zostały uruchomione w odpowiednich powiatach za późno.

Dlaczego syreny alarmowe, a nie SMS z Alertu RCB?

Jedna rzecz to jest system ostrzegania, a druga to jest ewentualne poinformowanie o tym, co się zdarzyło. Jeżeli mamy mało czasu – jest taka jak wczoraj sytuacja – to w trakcie tych pięciu, dziesięciu minut nie przyjdzie pełna informacja z diagnozą alertem RCB, bo po prostu na to nie ma czasu – dodał.

Podkreślił, że „Poradnik Bezpieczeństwa” jasno wskazuje, jak postępować po usłyszeniu sygnału alarmowego. Jeśli nie ma innych komunikatów służb, należy pozostać w bezpiecznym miejscu, najlepiej z dala od okien, aż do odwołania alarmu. – Żyjemy w czasach, w których wiedza o tym, co oznaczają sygnały alarmowe i jak na nie reagować, musi stać się powszechną umiejętnością – zaznaczył.

Jak ocenił Kierwiński, nawet jeśli w czasie 13 minut dotarłyby wszystkie SMS-y, to w nocy nie każdy ten alert by odczytał. Szef MSWiA zapowiedział nowe rozwiązania planowane w tej kwestii przez rząd. – Będzie uruchomiona specjalna aplikacja w ciągu kilkunastu najbliższych tygodni, która będzie tego typu kwestie regulować – powiedział. – Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas zastanawiamy się nad tym. Ale ma on około 14 milionów użytkowników, na pewno z tej bazy skorzystamy – zaznaczył.

W obszarze ochrony ludności przez wiele lat istniały istotne braki, dlatego dziś naszym priorytetem jest systematyczne uzupełnianie tych zaległości i budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia – dodał.

Czytaj więcej

Jak reagować w czasie zagrożenia? Kierwiński: Gdy nie ma komunikatu, zostajemy w domu

Incydent w Tarnawie-Kolonii. Rosyjska rakieta Ch-101 w Polsce

Do wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.

Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater – miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.

Czytaj więcej

Rosyjski pocisk spadł na Polskę. Ekspert: Trzeba skończyć z mitem o szczelnym niebie

Rakieta, która naruszyła w czwartek polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie, była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe – poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.