„Śmigłowiec Black Hawk leciał zbyt wysoko, znacznie. Był znacznie powyżej limitu 200 stóp (ok. 60 metrów). To nie jest chyba trudne do zrozumienia, czy jest???” - napisał Trump wyraźnie sugerując, że błąd, który doprowadził do katastrofy, popełniła załoga wojskowego śmigłowca.
Dzień wcześniej Trump krytykował zachowanie kontrolerów, którzy – jak stwierdził - powinni powiedzieć załodze śmigłowca jak się zachować, a nie pytać pilotów, czy widzą samolot (to, że takie pytanie padło, słychać na nagraniu z wieży kontroli lotów). Potem sugerował, że przyczyną katastrofy może być polityka inkluzywności prowadzona przez administrację Joe Bidena i „dopuszczenie do kontrolowania lotów osoby z zaburzeniami psychicznymi i upośledzeniami fizycznymi”.
Waszyngton: Śmigłowiec zderzył się z samolotem. Najtragiczniejsza katastrofa od 2001 roku
Reuters informuje, że amerykańskie wojska lądowe na razie nie komentują tego wpisu. Wiadomo, że śmigłowiec, który zderzył się z samolotem pasażerskim CRJ-700 w środę wieczorem czasu lokalnego nad Waszyngtonem, odbywał lot szkoleniowy. Po zderzeniu ze śmigłowcem samolot, który schodził do lądowania na lotnisku w Waszyngtonie, wpadł do Potomaku.
Czytaj więcej
Sean Duffy, sekretarz transportu w administracji Donalda Trumpa, na konferencji prasowej oświadczył, że katastrofy lotniczej w Waszyngtonie można b...
W katastrofie zginęły wszystkie osoby, które znajdowały się na pokładzie samolotu (64) i śmigłowca (3). Była to najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w USA od listopada 2001 roku.
Śmigłowce wojskowe USA regularnie latają nad rzeką Potomak, w pobliżu lotniska Ronalda Reagana. Z przyczyn bezpieczeństwa maksymalny pułap, na jakim mogą unosić się śmigłowce w tym rejonie to 200 stóp (60 metrów). Tymczasem do zderzenia doszło wyżej – na wysokości ok. 90 metrów.
Na takim pułapie mogą latać śmigłowce w rejonie Potomaku
Za sterami śmigłowca, który zderzył się z samolotem w Waszyngtonie, siedzieli doświadczeni piloci
Wstępny raport na temat katastrofy zostanie opublikowany w ciągu 30 dni. Sprawą zajmuje się Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu, własne postępowanie prowadza wojska lądowe.
Peter Hegseth, sekretarz obrony i wojska lądowe zapewniały, że załogę śmigłowca stanowili doświadczeni żołnierze. Instruktor, który był pierwszym pilotem, miał wylatanych 1 000 godzin. Drugi pilot miał wylatanych 500 godzin.
Śmigłowiec, który uległ katastrofie, był maszyną z 12. Batalionu Powietrznego stacjonującego w Fort Belvoir, w Wirginii. Jednostka ta jest odpowiedzialna za wykonywanie lotów w rejonie Waszyngtonu, często transportuje przedstawicieli amerykańskiej administracji.