Do katastrofy doszło w dystrykcie Morbi prowincji Gudźarat. Indyjskie media podają, że zawalił się most podwieszany o długości 230 metrów, po remoncie oddany do użytku kilka dni temu.
Trwa akcja ratunkowa. Jak dotąd nie wiadomo dokładnie, ile osób zostało poszkodowanych w wyniku katastrofy. Pierwotnie doniesienia lokalnych mediów mówiły, że do wód rzeki Manchhu wpadły setki osób i że co najmniej 30 osób zginęło.
Na nagraniach w mediach społecznościowych widać było ludzi w rzece oraz tych, którzy próbowali uratować się, wspinając się w drodze na brzeg po konstrukcji mostu, która pozostała po katastrofie.
Czytaj więcej
Około 60 osób doznało zatrzymania akcji serca w stolicy Korei Południowej Seulu po wybuchu paniki w czasie imprezy halloweenowej - poinformowała st...
Według miejscowej telewizji Zee News, w chwili katastrofy na moście znajdowało się ponad 400 osób.
- Ludzie wpadli do rzeki, są ofiary śmiertelne. Bilans katastrofy nie jest jeszcze znany. Trwa akcja ratunkowa - powiedział agencji Reutera Rahul Tripathi, policjant znajdujący się na miejscu tragedii.
230-metrowy most nad rzeką Manchhu został zbudowany w XIX wieku. Przeprawa przez pół roku była zamknięta z powodu remontu, most ponownie otwarto w ubiegłym tygodniu.
Premier Indii Narendra Modi, który przebywa z trzydniową wizytą w swoim rodzinnym stanie Gudźarat, oświadczył, że w związku z katastrofą polecił szefowi władz lokalnych pilną mobilizację służb ratunkowych.
Szef resortu spraw wewnętrznych prowincji, Harsh Sanghavi, powiedział, że na moście w chwili katastrofy było ponad 150 osób. Indyjski deputowany Mohan Kundariya przekazał, że w wyniku zerwania się mostu zginęło 60 osób. Według relacji innych przedstawicieli władz, co najmniej 30 osób zostało rannych.
"Głębokie i szczere kondolencje dla narodu indyjskiego z powodu tragedii w mieście Morbi" przekazał minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.
Władze prowincji Gudźarat powołały pięcioosobową komisję do zbadania przyczyn zerwania się mostu.