Do wypadku, jak podaje lokalny serwis 24tp.pl, doszło w gminie Nowy Targ, przy wyjeździe z przysiółka Trute w stronę wsi Pyzówka w piątek, około godziny 18.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że a dwóch chłopców w wieku 12 i 13 lat wyjechało z drogi podporządkowanej na jednej hulajnodze elektrycznej wprost pod jadącego busa.

- Jeden z chłopców został przewieziony do szpitala karetką, a drugi śmigłowcem. Kierowca busa był trzeźwy. Na miejscu były wykonywane czynności przez policjantów ruchu drogowego i ustalane dokładne okoliczności zdarzenia – powiedziała w rozmowie 24tp.pl Dorota Garbacz, rzecznik nowotarskiej policji.

Do innego podobnego wypadku doszło wczoraj w Gdańsku na skrzyżowaniu ul. Heleny Marusarzówny i ul. Bulońskiej. Tam 55-latek z Gdańska, kierujący samochodem marki ford, nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej i wjechał wprost w przejeżdżającą na hulajnodze 29-latkę.

Kobieta z urazem głowy została zabrana karetką pogotowia do szpitala. Uczestnicy wypadku byli trzeźwi. Sprawę wyjaśnia policja z Gdańska.

Kilka dni wcześniej do innego wypadku doszło we Wrocławiu. Tam młody mężczyzna wjechał na elektrycznej hulajnodze prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu.

Rannym mężczyzną zajęli się ratownicy pogotowia. Przytomny został przewieziony do szpitala. Teraz policja bada okoliczności wypadku, w ustaleniu winy pomoże nagranie z monitoringu.

Od 20 maja obowiązują przepisy znowelizowanej ustawy prawo o ruchu drogowym. Nowe regulacje dotyczą urządzeń napędzanych elektrycznie oraz napędzanych siłą mięśni przeznaczonych do poruszania się po drogach publicznych.

Zgodnie z nimi hulajnogą elektryczną nie można przewozić innych osób, ich prędkość dopuszczalna to 20 km/godz., a za złe pozostawienie hulajnogi będzie wystawiany mandat.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Elektryczne hulajnogi to jeden z najniebezpieczniejszych środków lokomocji. - Także dlatego, że Polacy nie nauczyli się jeszcze na nim jeździć – opowiadała w rozmowie z „Rzeczpospolitą" prof. Bogdan Koczy, ortopeda i dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich, do którego trafiają ranni z całej aglomeracji katowickiej.

– Część osób używających hulajnóg do przemieszczania się uważa, że – jak w grze komputerowej – wsiądzie i pojedzie. Tymczasem do jazdy trzeba się przygotować. To pojazd, który przy dużej mocy ma bardzo małe koła. Wystarczy mała nierówność terenu, jakiś kamyk, i hulajnoga gwałtownie hamuje albo zmienia kierunek, a człowiek spada z niej, jadącej z prędkością 25 km/h – tłumaczył prof. Koczy.