W sobotę podczas konwencji Władysława Kosiniaka-Kamysza głos zabrała jego małżonka. - Chodź tygrysie, scena jest twoja - powiedziała Paulina Kosiniak-Kamysz wywołując kandydata PSL w wyborach prezydenckich.

Do słów małżonki lidera PSL odniósł się w rozmowie z Polsat News Szymon Hołownia. - Moja żona nie jest specjalnie skłonna do naśladowania kogokolwiek, w tym innych żon. Fajne było wystąpienie żony Kosiniaka-Kamysza. Żałuję, że Tygrys jest już zajęty, bo z "Kubusia Puchatka" zostaje tylko Prosiaczek i Kłapouchy. Rozmawialiśmy już jakiego gadżetu słownego użyć, pracujemy nad tym - powiedział.

Kandydat w wyborach prezydenckich zapowiedział, że jego małżonka zabierze głos, ale z powodu wykonywanego zawodu - jest oficerem Sił Powietrznych - nie weźmie otwartego udziału w kampanii.

- Mam nadzieję, że już w tym tygodniu zobaczycie państwo moją żonę, która zrobi to po swojemu, po naszemu, tak jak my chcemy - mówił Hołownia.

Zapytany o swoje stanowisko w sprawie ustawy o pigułce "dzień po", powiedział, że nie ma w tej chwili zdania, ale "chciałby je wyrobić w procesie konsultacji z osobami, których to dotyczy".

- Mam swoje poglądy w tej sprawie, ale czym innym jest posiadanie swoich poglądów, a czym innym narzucanie ich 38 mln Polaków - odpowiedział.