Reklama

Toaletowa kompromitacja – tojtojki zaleją centrum miasta

Zarząd Oczyszczania Miasta planuje do wakacji rozstawić na szlakach turystycznych 200 przenośnych szaletów. Ratusz chce zapobiec blamażowi stolicy

Publikacja: 14.01.2008 01:01

Toaletowa kompromitacja – tojtojki zaleją centrum miasta

Foto: Rzeczpospolita

ZOM rozstrzygnął właśnie pierwszy z serii przetargów na 52 kabiny. Na ulice mają trafić jeszcze w tym tygodniu.

– W stolicy brakuje stacjonarnych szaletów. A przenośne toalety to znakomity sposób na rozwiązanie problemu – mówi rzecznik Zarządu Oczyszczania Miasta Iwona Fryczyńska.

Niebieskich budek stoi już w stolicy 41. Są potrzebne, bo w Warszawie za potrzebą wciąż biega się w bramę lub pod krzaczek, ale kłują w oczy tandetnym wykonaniem i niebieską kolorystyką. ZOM rozstawił je w mniej reprezentacyjnych miejscach Śródmieścia, Woli, Bemowa, Bielan i Żoliborza.

Po najnowszym zamówieniu będą funkcjonowały już 93 kabiny. Na tym nie koniec. Iwona Fryczyńska zapowiada: – Od marca toalet będzie już 130, a latem liczba ta zwiększona zostanie do 200 sztuk.

Gdzie zostaną rozstawione?

Reklama
Reklama

– Tam gdzie jest najwięcej turystów. To głównie z myślą o nich kupujemy przenośne sanitariaty – mówi Fryczyńska.

Gdy o pomyśle ustawiania tojtojek na szlakach turystycznych usłyszała dyrektor Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków Ewa Nekanda-Trepka, zaniemówiła na chwilę.

– Nie pozwolę na ustawianie szaletów na Trakcie Królewskim – twardo zapowiada pani konserwator. – Może w innych miejscach tak, ale pod warunkiem, że tylko tymczasowo i nie będą ingerować w otoczenie. – Nic nie wiem o tym, gdzie sanitariaty miałyby stanąć – mówi naczelnik Wydziału Estetyki Miasta Tomasz Gamdzyk. Dziś o szalety zapytać zamierza ZOM.

Plany zastawienia stolicy brzydko pachnącymi budkami rozbawiły inne miasta. – Tojtojki ustawiamy jedynie na cmentarzach komunalnych – mówi Rafał Łopka z poznańskiego ratusza.

Kabin przy głównych ulicach nie ma także w Krakowie. – Nie pasują do naszego wizerunku. Zresztą mamy kilkadziesiąt świeżo wyremontowanych publicznych szaletów – mówi Jan Macharski z Urzędu Miasta. Za serwis kabin firmy TOI TOI i Clipper będą dostawać od 21 do 27 zł od sztuki za każdy dzień. Utrzymanie paskudnych budek tylko w wakacje będzie kosztować miasto 150 tys. zł miesięcznie. Za takie pieniądze można by uruchomić kilka szaletów z prawdziwego zdarzenia.

Nie wiadomo, ile jest w stolicy czynnych szaletów. Zajmuje się nimi każda z 18 dzielnic z osobna i aż trzy miejskie spółki. – Zarząd Terenów Publicznych, Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i Zarząd Dróg Miejskich.

Reklama
Reklama

Rozstawianie tojtojek w reprezentacyjnych miejscach stolicy to niejedyna kontrowersyjna decyzja ZOM. Wcześniej zasłynął on z zakupu przysadzistych betonowych śmietników nazwanych przez warszawiaków solniczkami. ZOM jeszcze w 2005 r. za ponad 1 mln zł kupił ich 1,2 tys. (800 zł za sztukę). ?

Tomasz Andryszczyk, rzecznik Urzędu Miasta

Jestem w szoku. Informacja o planach zastawienia tojtojkami miasta przez ZOM brzmi jak kiepski dowcip albo dialog z horroru klasy C. Nie wydaje mi się, żeby ktoś poza nimi wpadł na tak fatalny pomysł. Wrażliwość estetyczna wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza nadzorującego ZOM zapewne nie pozwoliłaby na zaakceptowanie planu ustawiania niebieskich budek na szlakach turystycznych. Bo jeśli tak, to może od razu pozwolimy kupcom wrócić pod Pałac Kultury, a straganiarzom handlować w centrum miasta z polowych łóżek. Mam nadzieję, że ZOM realizuje jakieś stare plany i nie jest jeszcze za późno, żeby się z nich wycofać. W poniedziałek przyjrzymy się sprawie. ?

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama