Reklama

Będzie wojna z rządem o euro

Kiedy nowa waluta? Polacy są mocno podzieleni w tej sprawie. Domagają się referendum. PiS chce to wykorzystać w walce z koalicją

Aktualizacja: 16.09.2008 07:02 Publikacja: 16.09.2008 06:45

Będzie wojna z rządem o euro

Foto: AFP

Deklaracja premiera Donalda Tuska o szybkim wprowadzeniu w Polsce euro zaskoczyła wszystkich. Pojawiły się nawet pogłoski, że mogła to być próba zatuszowania kontrowersyjnej wypowiedzi o kastracji pedofilów. – Taka wersja wydarzeń krążyła w kuluarach ekonomicznego szczytu w Krynicy – zdradza nam ekonomista dr Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.– Nazajutrz przecież sam minister finansów zwątpił w taką możliwość.

PiS szybko zwietrzyło, że niejednolite stanowiska w rządzie to dobra okazja do zaatakowania koalicji. Zwłaszcza że ekonomiści i politycy krytykowali deklarację na temat szybkiego wprowadzenia euro, bo uważają to za nierealne.

– To fundamentalna decyzja dla gospodarki, tymczasem jest ogłaszana bez dokładnej analizy opartej choćby na raporcie Narodowego Banku Polskiego – mówi Aleksandra Natalli-Świat, posłanka PiS i wiceszefowa Sejmowej Komisji Finansów. Zastrzega jednak: – Będzie spór PO – PiS, ale nie ze względów ideowych, tylko merytorycznych.

Wątpliwości dotyczące zastąpienia złotówki europejską walutą rozwiewał wczoraj premier. – To cel ambitny, lecz wykonalny – powiedział Tusk. – Polska spełnia wymogi zarówno jeśli chodzi o poziom inflacji jak i poziom deficytu budżetowego

– przekonywał. Dziś premier ma się spotkać w tej sprawie z Radą Polityki Pieniężnej.

Reklama
Reklama

Tymczasem Jarosław Kaczyński w sobotę zapowiedział, że jego partia zgodzi się na wprowadzenie euro tylko pod warunkiem, że Polacy zdecydują o tym w referendum. Z sondażu przeprowadzonego przez GfK Polonia dla „Rz” wynika, że prezes PiS dobrze odczytał społeczne lęki. 79 proc. respondentów chce, by o zamianie złotego na euro zdecydować w referendum. Przeciw jest 14 proc.

Większość badanych (51 proc.) sądzi, że Polska powinna wprowadzić euro, ale przeciwników nowej waluty jest aż 44 proc. Różnica nie jest więc zbyt wielka, a wynik referendum pozostaje sprawą otwartą. Prawdopodobna jest więc kolejna wielka próba sił między PiS i PO, w której partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest wcale skazana na porażkę.

– To strzał w dziesiątkę, który bardzo dobrze trafi do ludzi – ocenia Anita Błochowiak, posłanka SLD, wiceszefowa Komisji Finansów. Podobnego zdania jest Gwiazdowski. – PiS trafnie wyczuwa nastroje społeczne i lęk przed zmianą waluty – mówi.

PiS już daje czytelny sygnał, że w sprawie euro nie odpuści Platformie. Joachim Brudziński, szef zarządu głównego partii, przypomniał, że wprowadzenie euro wymaga zmiany konstytucji. A do tego potrzeba w Sejmie zgody dwóch trzecich posłów, a więc porozumienia z PiS.

Co na to PO? Posłanka Krystyna Skowrońska, wiceszefowa Komisji Finansów, uważa, że porozumienie jest możliwe. – PiS mówi o zmianach w konstytucji, a to jest sygnał, że nie wyklucza rozmów – ocenia. Ale Przemysław Gosiewski, szef Klubu Parlamentarnego PiS, kategorycznie twierdzi, że jego partia na euro w 2011 roku się nie zgodzi.

Konstytucja nie mówi wprost, że polską walutą jest złoty. Ale konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek potwierdza, że może być konieczna zmiana ustawy zasadniczej. – NBP straci część kompetencji na rzecz Europejskiego Banku Centralnego i trzeba będzie je na nowo zdefiniować – mówi. Czy referendum jest konieczne? Zdania są podzielone. Część specjalistów uważa, że na wprowadzenie nowej waluty zgodziliśmy się automatycznie, wstępując do UE.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama