Wczoraj na posiedzeniu Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych przedstawiciele rządu tłumaczyli się z działań podjętych dla uwolnienia porwanego w Pakistanie i zabitego potem 6 lutego przez talibów Piotra Stańczaka. Zdaniem posłów opozycji zbyt często zmieniały się osoby nadzorujące akcję ratunkową.

– Po wysłuchaniu szefów służb pojawiają się pytania: czy działania polskich służb specjalnych były skoordynowane i czy pakistańskie służby zrobiły to, co w ich mocy – mówi „Rz” szef komisji Jarosław Zieliński (PiS).

– Pojawia się też kwestia właściwej koordynacji, np. minister Jacek Najder, który dzisiaj stanął przed komisją, nie ma dostępu do informacji ściśle tajnych.

Tymczasem aż połowa Polaków uważa, że rząd nie zrobił wszystkiego, by ocalić porwanego – wynika z sondażu dla „Rz” i TVN24.pl. Działania rządu chwali co trzeci badany. – Nie jest to dobry wynik dla Platformy. Choć poparcie dla PO wynosi 50 proc., zarysowuje się tendencja podważająca wiarygodność rządzących w oczach Polaków – mówi „Rz” psycholog społeczny Janusz Czapiński.

Badani o śmierć inżyniera obwiniają przede wszystkim terrorystów, a po nich rząd Pakistanu, który nie potrafi zaprowadzić porządku na własnym terytorium. Dopiero później obarczają winą polskie władze, które za słabo chronią obywateli za granicą. Zdaniem większości ankietowanych Polska powinna taką ochronę wzmocnić.

Tylko co dziesiąty badany chciałby wycofania wojsk z Afganistanu. A jeszcze rok temu zdecydowana większość Polaków nie popierała tej misji. – Nasza obecność w Afganistanie była dotąd postrzegana jako kontrybucja w sojusz z USA. Ale tragiczna śmierć Polaka mogła to zmienić – uważa Sławomir Dębski, szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Tylko nieliczni pytani byliby skłonni zapłacić porywaczom okup. – Po zabiciu brytyjskiego zakładnika Kena Bigleya w Iraku w Wielkiej Brytanii sprzeciw wobec płacenia porywaczom okupu też był ogromny. Społeczeństwa rozumieją, że to tylko zachęciłoby do dalszych porwań – mówi „Rz” Martin Farr, politolog z Uniwersytetu w Newcastle.