Wszystko wskazuje na to, że pozostając w Trypolisie, Kaddafi nie miał żadnego planu zapasowego. Na co liczył?
Kaddafi się po prostu przeliczył. Nie sądził, że jego gwardia złoży broń, nie spodziewał się także, iż opuszczą go zaufani ludzie, jak premier, który uciekł do Tunezji. Był przekonany, że uda mu się utrzymać stolicę jako ostatni bastion oporu i zdoła jeszcze odwrócić bieg wydarzeń, chociażby paktując z powstań- cami. Miał też zapewne przygotowany plan ucieczki za granicę w sytuacji najwyższej konieczności. Nie brak państw, w których mógłby się schronić, na przykład Angola, Kenia czy Zimbabwe. Problem jednak w tym, w jaki sposób miałby się tam obecnie dostać. Na tym tle istnieją poważne rozbieżności pomiędzy powstańcami, którzy zdobyli Trypolis, a Tymczasową Radą Narodową. Ci pierwsi nie chcą słyszeć o umożliwieniu ucieczki Kaddafiemu. Pragną postawić go przed sądem. Rada jest innego zdania i dawała już do zrozumienia, że nie miałaby nic przeciwko emigracji dyktatora.
Jaki wpływ na cały region będzie miało prawdopodobne zakończenie zbrojnej konfrontacji w Libii?
Bez wątpienia uspokajający nastroje społeczne. Nic nie stoi na przeszkodzie, by Tunezja, Libia i Egipt nawiązały współpracę, koordynując w pewnym zakresie swe działania w procesie transformacji. Jednak upadek Kaddafiego nie będzie miał bezpośredniego wpływu na rozwój sytuacji w Syrii. O ile w Libii czy w Egipcie fundamentalizm islamski nie stanowi poważnego zagrożenia, to w Syrii może się odrodzić. Komplikuje to dodatkowo sytuację w tym kraju. Losy prezydenta Asada wydają się wprawdzie przesądzone, ale nie zamierza on oddać władzy w sytuacji, gdyby mieli ją przejąć fundamentaliści. Nie rokuje to szybkiego zakończenia konfliktu. Z drugiej strony wydarzenia w Libii, Tunezji i Egipcie mogą świadczyć o zarysowującym się spadku wpływów fundamentalistów religijnych w świecie arabskim.
Co powinna zrobić Europa?
Trzymać się z daleka od procesów zachodzących w krajach arabskich. Nie wpływać na ich przebieg w sposób nieprzemyślany. Żadnego zaangażowania militarnego, nawet w postaci szkolenia sił policyjnych jak w Afganistanie. Powinna oczywiście wspierać ruchy demokratyczne, jak czyniła to przed laty w Hiszpanii czy Portugalii po upadku dyktatur.