„Jeden z kluczowych dowodów na potwierdzenie zamachu smoleńskiego został fałszowany poprzez obróbkę zdjęcia w komputerze" – czytamy w oświadczeniu zespołu kierowanego przez Macieja Laska, byłego wiceszefa rządowej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Chodzi o zdjęcie skrzydła, które zostało wykorzystane w jednej z prezentacji prof. Wiesława Biniendy. To naukowiec z USA, który współpracuje z zespołem parlamentarnym wyjaśniającym katastrofę. Na podstawie obliczeń w programie komputerowym przekonuje on, że brzoza nie była w stanie złamać skrzydła. Zespół Laska zestawił kadr z jednego z telewizyjnych wystąpień Biniendy, ze zdjęciem zrobionym 19 kwietnia 2010 r. przez członków tzw. komisji Millera na płycie lotniska w Smoleńsku.

Z oświadczenia rządowych ekspertów wynika, że fotografia Biniendy różni się od tego zrobionego przez komisję. Na zdjęciu ma nie być widać zniszczeń na przedniej i tylnej krawędzi skrzydła. Tymczasem na rządowych zdjęciach krawędzie są zniszczone.

Materiał upubliczniony przez zespół Laska został udostępniony przez Inspektorat Ministerstwa Obrony Narodowej ds. Bezpieczeństwa Lotów. Do tej pory rządowi eksperci przekonywali, że nie mają wglądu do tych materiałów. – Uzyskaliśmy zgodę i takie zdjęcie zostało opublikowane. Tych materiałów będzie coraz więcej – mówi „Rz" Piotr Lipiec, ekspert z zespołu Laska.

Lipiec poinformował „Rz", że zespół wystąpił również o inne materiały, w tym dane numeryczne z rejestratorów parametrów lotu Tu-154M. Ich ujawnienia domaga się wielu naukowców, którzy mają zastrzeżenia do trajektorii lotu wyliczonej przez komisję Millera.

Antoni Macierewicz uważa, że porównanie obydwu zdjęć jest bezprzedmiotowe. – Jedno jest nieostre, a drugie w mojej opinii przedstawia taki sam obraz tylko wyraźniej. Nie widać krawędzi, więc nie wiem, jak pan Lasek wysnuł swoje wnioski – mówi „Rz". Dodaje, że tylko jego zespół zrekonstruował skrzydło w jednym z raportów, czego jego zdaniem nie zrobiła strona rządowa.

– Doradcy techniczni Tuska zachowują się jak złodzieje, którzy złapani za rękę, krzyczą „to nie moja ręka" – mówi „Rz". Przypomina, że materiał zebrany przez wojskową prokuraturę przeczy niektórym faktom przedstawionym w raporcie rządowej komisji. Nie ma w nim np. potwierdzenia obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie.

Zespół Laska zapowiada wniosek do prokuratury o ustalenie autora rzekomo sfałszowanego zdjęcia. Z kolei Macierewicz chce ścigania współpracowników premiera.