Ross poczuł się urażony publikacją "Rz", w której przytoczyliśmy jego wypowiedź dla Telewizji Republika. Rozmowa dotyczyła rządowego spotu, przygotowanego na rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej. Polityk był dopytywany przez prowadzącego, czy jest to spot kampanijny. - Pewnie jest on spotem kampanijnym - przyznał Ross.
Europoseł zarzucił "Rz", że bezpodstawnie powiązała jego wypowiedź z kampanią wyborczą prowadzoną przez PO. Z jego pozwu wynika, że miał wtedy na myśli kampanię rządową na 10-lecie w UE.
Sąd przychylił się do do argumentacji pełnomocnika spółki Gremi Business Communication, że wniosek został zgłoszony w niewłaściwym trybie. Ross chciał rozpatrzenia sprawy w trybie wyborczym, który jest możliwy w kampanii wyborczej. Jednak jak uznał sąd, dotyczy to jedynie materiałów wyborczych lub innych form agitacji.
- Artykuł prasowy nie jest materiałem wyborczym, nie jest też wydany przez komitet wyborczy, ale przez wydawcę - argumentował sąd, który agitacji w treści się nie dopatrzył.
Zdaniem sądu, gdyby jednak uznać tryb, to w samej treści nie można dostrzec nieprawdziwych informacji.
W artykule pojawiają się dwie wypowiedzi wnioskodawcy, jedna w formie omówienia i druga, zacytowana za audycją. Sąd wziął pod uwagę kontekst i to, że w zasadzie od samego początku programu przewija się w niej wątek trwającej kampanii wyborczej. Uznał za w pełni usprawiedliwione sformułowanie użyte przez autora. Sędzia zwrócił uwagę, że prowadzący audycję był zdziwiony po wypowiedzi Rossa i dopytywał o nią, a ten jej nie sprostował, mimo że miał ku temu okazję.
- Sąd rozumie, że wypowiedź wnioskodawcy może przysporzyć mu pewnych dolegliwości, w związku z różnicami wobec stanowiska partii, ale nie to jest przedmiotem oceny sądu - mówił sędzia w ustnym uzasadnieniu. Przypomniał, że Ross jako autor, który wiele lat pracował słowem (był m.in. artystą kabaretowym, autorem tekstów), musi w sposób szczególny brać odpowiedzialność za precyzję swojej wypowiedzi.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Wyrok jest nieprawomocny, wnioskodawca ma 48 godzin na wniesienie apelacji, ale jak powiedział w rozmowie z "Rz" nie zamierza tego robić.
- Nie zamierzamy się odwoływać, myślę, że to już zostało wyjaśnione. Nie jestem człowiekiem swarliwym - stwierdził.
Ross przegrał proces o słowa z tego samego programu w I instancji z Telewizją Republika. W tej sprawie, jak powiedział nam Ross, apelacja się jednak odbędzie.