Gdyby nie przedwczesna śmierć jesienią 1989 roku, z pewnością znalazłby godne miejsce w ekipie Mazowieckiego, a może nawet, śmiem twierdzić, mógłby być tym „premierem z Krakowa", którego oczekujemy od tylu lat i który jakoś przyjść nie chce. Faktem jest, że widział go w tej roli jeden z architektów polskich zmian, Stanisław Stomma, a o realnym wpływie środowiska Mirosława Dzielskiego (1941–1989) w końcu lat 80. świadczyła obecność wielu jego najbliższych współpracowników w pierwszym rządzie odradzającej się Niepodległej.
Cóż, Pan na niebiesiech chciał inaczej; Mirek wyjechał w początkach 1989 roku na wymarzone stypendium do Stanów, tam zdiagnozowano u niego raka i tam umarł 15 października, kiedy pod batutą niedawnych opozycjonistów odsyłano już zasłużenie komunizm na śmietnik historii. Przypominam czytelnikom Dzielskiego niemal co roku w rocznicę jego śmierci; tym razem jednak nieco wcześniej, bowiem w związku z 25-leciem 10 i 11 października odbędzie się w Krakowie poświęcona mu konferencja. Organizuje ją założone przez Dzielskiego w połowie lat 80. Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe i Instytut Filozofii UJ, w którym Mirek przepracował niemal całe swoje dorosłe życie. Mam nadzieję, że obchody zrelacjonują lokalne media, ale ważniejsze od samej konferencji jest przypomnienie schedy tego ważnego dla Polski człowieka i wprowadzenie jego postaci na pierwszy plan annałów historii.
Dzielski, jakiego pamiętam, był zadziwiającym połączeniem intelektualisty i działacza społecznego. Po ważnym w jego biografii epizodzie solidarnościowym (w 1981 roku był rzecznikiem regionu Małopolska NSZZ „Solidarność") już w stanie wojennym postawił na nowe idee. Rojenia o poszukiwaniu tzw. trzeciej drogi odesłał ?do lamusa i zaczął głosić konieczność powrotu do kapitalizmu. Początkowo miał niewielu zwolenników. Dzielnie wspierał go Stefan Kisielewski, a w chwilę później ideowy pobratymiec Janusz Korwin-Mikke. Przełomem było założone w połowie lat 80. (oczywiście w podziemiu) Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe. W kręgu KTP spotykali się działacze „Solidarności" i przedsiębiorcy, dziennikarze i studenci, w tym piszący te słowa. Dyskutowaliśmy wielkie idee, wydawaliśmy niezależne pisemka, przyjmowaliśmy na salonach pań Szymańskich przy ulicy Leo ważne postaci opozycji, jak Stefan Kisielewski, Piotr Wierzbicki, Olek Hall czy Jan Szomburg. Zawiązywały się w tym gronie wieloletnie przyjaźnie i zalążki przyszłych biznesów.
Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe wyszło na powierzchnię ?w 1987 roku jako jedna z pierwszych zalegalizowanych przez władzę inicjatyw opozycyjnych. Komuniści nie widzieli w nim wielkiego zagrożenia, bowiem ludzie związani z KTP byli radykałami tylko w sferze idei. Nie szykowali butelek z benzyną ?ani nie budowali barykad. Chcieli budować kapitalizm, co na dłuższą metę miało w przyszłości okazać się ważniejsze. Dzielski odszedł w 1989 roku. Nie zostawił po sobie formacji politycznej, ?ale zapłodnił umysły wielu ludzi ideami, które budowały wolną, demokratyczną Polskę. Jestem mu osobiście bardzo za to wdzięczny i chciałbym, żeby wdzięczny był Kraków.