Reklama

Wołnowacha. Kto ostrzelał autobus pasażerski

Rebelianci odrzucają oskarżenia o otwarcie ognia do cywilnego autobusu. A misja OBWE nie przedstawiła ostatecznych wniosków w sprawie tragedii.

Aktualizacja: 20.01.2015 07:06 Publikacja: 20.01.2015 00:00

Protest w Kijowie po śmierci pasażerów autobusu

Protest w Kijowie po śmierci pasażerów autobusu

Foto: AFP

Autobus został zaatakowany 13 stycznia koło posterunku drogowego Wołnowacha, ok. 35 km na południowy zachód od Doniecka. Wskutek ostrzału – najprawdopodobniej rakietowego – zginęło tam na miejscu dziesięć osób, a 19 zostało rannych. Później zmarły jeszcze dwie ranne osoby.

Członkowie Specjalnej Misji Obserwacyjnej (SSM) OBWE badający teren, na którym doszło do ataku, ustalili 14 stycznia, że wszyscy zabici i ranni pasażerowie autobusu jadącego z Doniecka do wsi Złatoustiwka na obszarze kontrolowanym przez siły ukraińskie zginęli od pocisków, które rozerwały się w bezpośredniej bliskości autobusu (najbliższy zaledwie 10 metrów od niego). Najprawdopodobniej były to rakiety typu Grad.

Rzecznik misji OBWE Michael Bociurkiw poinformował w rozmowie z „Rz", że śledztwo wciąż trwa, a ustalenia nie są ostateczne.

Kijowskie media, powołując się na cząstkowy raport OBWE z 16 stycznia, podały jednak w poniedziałek, że pociski nadleciały z kierunku północnego lub północno-wschodniego, co nie wskazuje jednoznacznie na obszar kontrolowany przez rebeliantów.

Nic dziwnego, że dotychczasowe ustalenia SSM zostały z zadowoleniem przyjęte przez przedstawicieli separatystów, którzy odrzucają odpowiedzialność za ofiary w Wołnowasze. Denis Puszilini, wiceprzewodniczący Ludowej Rady samozwańczej Republiki Donieckiej, pochwalił międzynarodowych obserwatorów za obiektywizm.

Reklama
Reklama

Także Andriej Kielin, przedstawiciel Rosji przy OBWE, uznał, że ustalenia członków SSM przeczą twierdzeniom Kijowa i Waszyngtonu (strona ukraińska przyjęła za pewnik, że atak został przeprowadzony przez rebeliantów strzelających od wschodu).

Podczas konferencji prasowej w poniedziałek szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Walentin Naliwajczenko poinformował, że głównym podejrzanym w sprawie ostrzału pasażerskiego autobusu pod Wołnowachą jest lider separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksander Zacharczenko.

Według strony ukraińskiej to on miał wydać rozkaz ostrzeliwania punktów kontrolnych na granicy. Jak twierdzi szef SBU, w najbliższym czasie ukraiński sąd ma uznać samozwańcze republiki za organizacje terrorystyczne, by członków tych organizacji można było ścigać na całym świecie za pośrednictwem Interpolu.

Wątpliwości co do odpowiedzialności za ofiary w Wołnowasze nie ma też Leonid Matiuchin, oficer prasowy operacji antyterrorystycznej. – Terroryści atakowali ukraińskie pozycje pod Wołnowachą, a jeden z pocisków trafił autobus pasażerski. W tej sytuacji nie powinno być żadnych manipulacji, powinniśmy nazywać rzeczy po imieniu – mówi „Rz" Matiuchin.

W poniedziałek doszło do kolejnego tragicznego w skutkach ostrzału. Separatyści użyli artylerii w czasie ataku na miejscowość Debalcewe, w wyniku czego zginęło kilka osób, a wśród ofiar było również małe dziecko. Ponad 30 osób pozostało bez dachu nad głową, gdy ich domy zostały całkowicie zniszczone w wyniku ostrzału.

Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama