Reklama

Ukraina: czy to znów wojna ?

Atak rosyjski oddziałów na ukraińskie pozycje w Marince koło Doniecka został odparty, ale do akcji wkroczył rosyjski Senat.
Ukraina: czy to znów wojna ?

Foto: AFP

W walkach, które wybuchły o świcie, Rosjanie stracili prawdopodobnie 10 zabitych i co najmniej 80 rannych. Wioskę przeczesuje obecnie kompania zwiadu 28 „Odeskiej" brygady armii ukraińskiej – w trakcie przedpołudniowych walk do niektórych budynków przedostały się rosyjskie grupy zwiadowcze.

Załamaniu się ataku pod Donieckiem towarzyszyła informacja z Moskwy. Przewodnicząca izby wyższej rosyjskiego parlamentu Walentina Matwijenko poinformowała senatorów: „Nie wykluczam, że pojawi się konieczność przeprowadzania dodatkowego, nadzwyczajnego posiedzenia Rady Federacji (tak nazywa się rosyjski Senat), dlatego nie oddalajcie się i pozostawajcie w kontakcie".

1 marca 2014 roku na zwołanym pospiesznie nadzwyczajnym posiedzeniu Rada przyjęła uchwałę zezwalająca prezydentowi Putinowi na wysłanie wojsk na Ukrainę. W czerwcu ubiegłego roku – tez na wniosek Putina – Rada odwołała swoją zgodę, zapowiadając jednak że w każdej chwili może znów jej udzielić.

Matwijenko jednak nie poinformowała nad czym ewentualnie mógłby obecnie obradować Senat.

Donieccy separatyści – którzy ani słowem nie zająknęli się o ataku na Marinkę i swojej przegranej – oskarżyli ukraińską armię o ostrzelanie Doniecka. Faktycznie, w ostatniej fazie walki ukraińskie działa samobieżne ścigające rosyjskie czołgi podjechały blisko miasta. W trakcie wymiany ognia Ukraińcy trafili stację transformatorową. Jej zniszczenie uniemożliwia obecnie znacznej części Donbasu okupowanego przez separatystów odbieranie rosyjskiej telewizji i jednego z miejscowych kanałów.

Reklama
Reklama

W porannym ataku na Marinkę Rosjanie użyli około 800 bojówkarzy batalionu „Somali" dowodzonego od prawie roku przez dwóch donbaskich kryminalistów o pseudonimach „Giwi" i „Motorola". Rannych bojówkarzy było tak wielu, że do ich ewakuacji ściągnięto nawet piętrowy autobus, budząc zdumienie w Doniecku.

Jeden z rosyjskich atakujących został ranny i wzięty do niewoli przez Ukraińców. Jednak rejon, w którym przebywał, został natychmiast ostrzelany przez rosyjską artylerię. Jak informuje ukraiński ekspert wojskowy Jurij Butusow ranny zginął, Rosjanie zniszczyli też ambulans należący do 2 batalionu „Odeskiej" brygady, który miał go wywieźć z pola walki.

Mimo natężenia walk ukraińscy wojskowi uważają, że walki pod Marinką były tylko miejscowym starciem nie zapowiadającym ogólnej ofensywy rosyjskiej w Donbasie.

Sytuację mogą zmienić ewentualne polityczne decyzje rosyjskiego Senatu.

Wydarzenia
Nadchodzi załamanie pogody. Wróci śnieg i arktyczne powietrze
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Film
Nie żyje Chuck Norris. Bohater kina akcji miał 86 lat
Wydarzenia
Padła główna wygrana w Lotto Plus. Wyniki losowania
Wydarzenia
Fala zimna zbliża się do Polski. Czeka nas spadek temperatur
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama