Reklama
Rozwiń
Reklama

Widmo wojny nad Ukrainą

Po zabiciu w zamachu dowódcy bojówkarzy „Motoroli" separatyści grożą Kijowowi.

Aktualizacja: 18.10.2016 07:09 Publikacja: 17.10.2016 19:42

Pogotowie bojowe: rosyjscy separatyści w pobliżu Mariupola.

Pogotowie bojowe: rosyjscy separatyści w pobliżu Mariupola.

Foto: AFP, Aleksey Filippov

– Otwarcie grożą atakami terrorystycznymi na całym terytorium Ukrainy. Ale dzięki temu może wreszcie społeczność międzynarodowa uzna te separatystyczne twory za organizacje terrorystyczne – powiedział „Rz" ekspert kijowskiego Centrum Razumkowa Ołeksij Melnyk.

W niedzielę w nocy w centrum Doniecka w zamachu bombowym zginął rosyjski obywatel Arsenij Pawłow, znany pod pseudonimem Motorola. Ładunek wybuchowy zamontowano w windzie, do której wsiadł wraz z ochroniarzem, a odpalono zdalnie. Sprawców nikt nie widział.

„Zginął bohater, legendarny dowódca z Doniecka" – poinformował w nocy rosyjskich widzów szef kremlowskiej propagandy Dmitrij Kisielow. „Jak rozumiem, Poroszenko zerwał rozejm i wypowiedział nam wojnę. Nie będzie żadnej litości, kiedy dojdziemy do Żytomierza" – zapowiedział „prezydent Donieckiej Republiki Ludowej" Aleksandr Zacharczenko na wieść o „śmierci bliskiego przyjaciela".

Ale w poniedziałek sytuacja na froncie się nie zmieniła. – Cały czas ostrzeliwują nas na wszystkich odcinkach frontu. Od tygodnia trwają coraz cięższe walki w okolicach Mariupola – powiedział „Rz" ukraiński ekspert wojskowy Konstantin Maszowiec. Ministerstwo Obrony informuje, że w okolicach tego miasta rosyjskie oddziały stosują nową taktykę: spalonej ziemi. Za pomocą ciężkiej artylerii próbują zniszczyć wszystkie zabudowania po ukraińskiej stronie frontu, by pozbawić żołnierzy jakiejkolwiek ochrony w stepie. Maszowiec twierdzi jednak, że nie nastąpiła widoczna zmiana sytuacji.

Urodzony w rosyjskiej Uchcie „Motorola" brał udział w zajmowaniu Krymu (otrzymał za to dwa rosyjskie odznaczenia), separatystycznych rozruchach marcu 2014 roku w Charkowie, a potem został dowódcą własnego oddziału w Donbasie. – Należał do tak zwanych rosyjskich turystów, przywiezionych na Ukrainę przez oficera rosyjskich służb specjalnych Igora Girkina – powiedział „Rz" jeden z ukraińskich wojskowych.

Reklama
Reklama

Szybko zyskał sławę z powodu swej bezwzględności. Po zdobyciu donieckiego lotniska w obecności świadków torturował, a potem zastrzelił ukraińskiego jeńca Ihora Bronowićkiego. „Mam w d... o co mnie oskarżają, 15 jeńców zastrzeliłem" – powiedział pół roku później anglojęzycznemu dziennikowi „Kyiv Post". Wcześniej, w październiku 2014 roku groził Polsce, gdyż nie wpuściliśmy samolotu rosyjskiego ministra obrony. Mieszkał w centrum Doniecka, w rejonie, gdzie znajdują się mieszkania o lepszym standardzie. – Zarekwirował je, nie wiemy, co się stało z właścicielami – powiedział „Rz" ukraiński wojskowy.

– Spalimy wszystkie miasta aż do Kijowa – odgrażał się inny przyjaciel zabitego Michaił Tołstych o pseudonimie Giwi. Z powodu torturowania jeńców on również znajduje się na ukraińskiej liście poszukiwanych. Oficjalnie Kijów zaprzecza, by miał cokolwiek wspólnego z zabiciem „Motoroli". – Cały ten zamach to fejk, schowali go gdzieś za Bajkałem – powiedział o bojówkarzu jeden z generałów ukraińskiej służby bezpieczeństwa. „Motorola" jest kolejnym dowódcą bojówkarzy, który tajemniczo ginie. We wrześniu w podmoskiewskim rejonie zamieszkanym przez milionerów zastrzelono Jewgienija Żilina, który dowodził rozruchami w Charkowie (uczestniczył w nich „Motorola"), a potem zbił majątek na dostawach do Donbasu. Miesiąc wcześniej tajemniczy zamach na „prezydenta Ługańska" Igora Płotnickiego doprowadził do czystek wśród miejscowych separatystów.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama