Samolot spadł 11 lutego kilka minut po wystartowaniu z lotniska Moskwa-Domodiedowo.

Samolot rozbił się ok. 80 km od Moskwy. Leciał do Orska. Na pokładzie znajdowało się 65 pasażerów i sześciu członków załogi.

Wstępne ustalenia wskazują, że pilot mógł otrzymywać złe odczyty dotyczące prędkości maszyny, co było efektem pokrycia lodem czujników pomiaru prędkości.

Już wcześniej media informowały, że samolot po starcie nagle zaczął gwałtownie tracić wysokość. W sieci pojawiło się też nagranie z kamery monitoringu, na którym widać jak maszyna rozbija się o ziemię - co przeczyło teoriom o wybuchu w powietrzu (w momencie uderzenia w ziemię maszyna była cała, wybuch nastąpił dopiero po upadku maszyny).

 

Na miejscu katastrofy służby wciąż szukają ciał pasażerów i fragmentów maszyny. W akcji bierze udział ponad 700 osób, a utrudnia ją fakt, że na terenie, na którym doszło do katastrofy, znajdują się bardzo głębokie zaspy śnieżne.

Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych pobiera już próbki DNA od rodzin ofiar co ma umożliwić identyfikację ciał.