Od momentu rozpoczęcia protestów na granicy między Izraelem a Strefą Gazy 30 marca zginęło już 41 Palestyńczyków, a ponad 5000 zostało rannych.

Reuters informuje, że izraelskie wojsko strzelało do Palestyńczykach w pięciu miejscach ciągnącego się przez 40 km ogrodzenia oddzielającego Izrael od Strefy Gazy. Dwie ranne osoby miały trafić do szpitala w stanie krytycznym.

Izraelska armia podała, że w "zamieszkach na granicy" brało udział 10 tysięcy Palestyńczyków, z których część próbowała przedostać się przez ogrodzenie do Izraela. Izraelskie wojsko zapewnia, że żołnierze działali w czasie protestów zgodnie z procedurami próbując powstrzymać Palestyńczyków przed sforsowaniem muru.

W czasie starć ranny został m.in. palestyński dziennikarz. 200 osób zostało ranionych przez kule, dziesiątki kolejnych doznało obrażeń m.in. w wyniku rozpylenia przez izraelskie wojsko gazu łzawiącego.

Protestujący rzucali w stronę żołnierzy kamieniami i płonącymi oponami. Niektórzy przyczepiali palące się kanistry z benzyną do latawców, które następnie kierowali w stronę Izraela.

Protesty Palestyńczyków mają związek z obchodzonym 30 marca Yom al-Ard - rocznicą konfiskowania ziemi należącej do Palestyńczyków przez władze Izraela w 1976 roku. Wówczas w protestach przeciwko konfiskatom zginęło sześciu Palestyńczyków.

Demonstracje mają trwać do połowy maja.