Korespondencja z Nowego Jorku

W piątek 66-letni Harvey Weinstein oddał się w ręce nowojorskiej policji. Został aresztowany pod zarzutem zgwałcenia jednej kobiety i zmuszania innej do seksu oralnego. To oskarżenia od zaledwie dwóch z dziesiątek kobiety, które twierdzą, że wykorzystując swoją pozycję, zmusił je lub chciał zmusić od kontaktów intymnych.

Znany ze słynnych produkcji takich jak „Pulp Fiction", „Buntownik z wyboru" czy „Angielski pacjent" oraz w sumie ok. 80 oscarowych filmów, Weinstein został aresztowany, po tym jak przez lata wykorzystywał swoje wpływy i pieniądze, by uciszać kobiety.

To, w jaki sposób postępował ze wschodzącymi gwiazdami, które straszył, że zamknie im drzwi do kariery, jeżeli nie zgodzą się na intymne przysługi, było tajemnicą poliszynela. W przemyśle filmowym wiedziano o prawdziwej naturze Weinsteina, ale przez lata brakowało odważnej osoby, która zaryzykowałaby i postawiłaby się wpływowemu magnatowi filmowemu.

W sidła Weinsteina wpadały nowicjuszki chcące postawić pierwsze kroki w Hollywood. Tak było m.in. z Lucią Evans, która jako pierwsza opowiedziała „New York Timesowi" i śledczym o tym, jak to Harvey Weinstein zmusił ją do seksu oralnego podczas spotkania w biurze Miramaxu w Nowym Jorku, które miało być castingiem do filmu.

Podobne historie opowiedziało ok. 80 kobiet, w tym Salma Hayek, Rose McGowan, Lupita Nyong'o, Angelina Jolie, Mira Sorvino i Gwyneth Paltrow.

W rezultacie w gruzach legło producenckie imperium Harveya Weinsteina – Weinstein Company, jak również jego reputacja, a zeznania dziesiątek kobiet, które układały się w spójną całość, dały początek dochodzeniom kryminalnym w Nowym Jorku, Los Angeles i Londynie.

Oskarżony wpłacił milion dolarów kaucji, dzięki czemu nie będzie się przygotowywał do przesłuchań w więzieniu. Zabrano mu paszport i ma zainstalowaną bransoletkę z GPS-em. Może przebywać na terenie stanu Nowy Jork i Connecticut. Jego prawnik utrzymuje, że Weinstein jest niewinny, i zapowiada, że będzie działał szybko, by oddalić oskarżenia, nazywając je „bezpodstawnymi". O tym, czy jest winny, czy nie, zdecydują ostatecznie ławnicy.

„To wielkie zwycięstwo kobiet – powiedziała Lilada Gee, założycielka Black Women Heal, organizacji, która pomaga ofiarom wykorzystywania seksualnego w społecznościach afroamerykańskich.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Skutki tej odwagi widać od kilku miesięcy. Przez Amerykę przeszła fala oskarżeń wysuwanych przez kobiety przeciwko mężczyznom, którzy wykorzystując swoje stanowiska, posuwali się za daleko. Narodził się ruch #MeToo, który odsłonił mechanizmy pozwalające na niestosowne zachowania i pomaga ich ofiarom. Na fali tego ruchu każdego tygodnia pozycję i reputację tracą wysoko postawieni mężczyźni. Amazon zwolnił gwiazdę serialu „Transparent" Jeffreya Tambora, oskarżonego o napastowanie gwiazdy z planu filmowego; odwołano teatralną premierę filmu „I Love You, Daddy" komika Louisa C.K., który przyznał się do masturbowania przed grupą kobiet, a wielu dobrze znanych aktorów zadeklarowało, że nigdy nie będzie pracować z ikoną amerykańskiego filmu Woodym Allenem, którego córka już dawno oskarżyła o seksualne wykorzystywanie. Los Weinsteina podzielili politycy, osobistości telewizyjne oraz korporacyjne, w tym m.in. były senator z Minnesoty Al Franken i kongresman z Michigan John Conyers, gwiazda konserwatywnego kanału telewizyjnego Fox News Bill O'Reilly, prezenterzy telewizyjni Matt Lauer i Charlie Rose, i setki innych.

Ameryka zaczyna podejmować kroki prewencyjne. „Pracodawcy zmieniają swoje nastawienie, jeśli chodzi o skargi o napastowanie w miejscu pracy" – mówią eksperci w reportażu stacji ABC7. Ich zdaniem właściciele firm stają się bardziej proaktywni i przeznaczają większe środki na zapobieganie tym sytuacjom poprzez wprowadzanie zasad i szkolenia dotyczące różnic kulturowych, dyskryminacji czy niewłaściwych zachowań i nieodpowiedniego języka w miejscu pracy.

Poważne kroki w tym kierunku podjęli też amerykańscy ustawodawcy. W ubiegły czwartek zatwierdzili ustawę zmieniającą dotychczasowe przepisy regulujące postępowanie w przypadku oskarżeń o seksualne napastowanie w urzędach kongresowych.

Do tej pory odszkodowanie w imieniu oskarżonego senatora czy kongresmana wypłacane było z pieniędzy podatnika, teraz politycy będą sami odpowiedzialni za kwestie finansowe związane z odszkodowaniem czy ugodą. Na mocy tej ustawy wycofano też archaiczny przepis, który zmuszał ofiary kongresmanów czy senatorów do odbycia obowiązkowej terapii, arbitrażu oraz odczekania 30 dni, zanim złożą skargę przeciwko swoim napastnikom. „W ten sposób karty nie będą już ułożone przeciwko ofiarom, które powinny mieć zapewnione bezpieczne środowisko pracy" – powiedziała senator Amy Klobuchar, demokratka z Minnesoty, jedna ze sponsorów ustawy.