Kilka osób zginęło, gdy talibowie otworzyli ogień do tłumu protestujących w Asadabadzie - twierdzą świadkowie. Są też doniesienia o strzałach w pobliżu wiecu zorganizowanego w Kabulu - tam talibowie mieli jednak strzelać w powietrze.
W dniu święta niepodległości Afganistanu (19 sierpnia Afgańczycy świętują ogłoszenie niepodległości kraju, który wcześniej był kontrolowany przez Wielką Brytanię) w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania pokazujące tłum kobiet i mężczyzn w Kabulu machających czarno-czerwono-zielonymi flagami państwowymi.
"Nasza flaga, nasza tożsamość" - krzyczeli protestujący.
Niektórzy z protestujących w różnych częściach kraju mieli drzeć białe flagi talibów.
Jednocześnie z kraju nadal próbują wydostać się tysiące osób obawiających się, że talibowie wrócą do praktyk rządów z lat 1996-2001, gdy kobiety były niemal całkowicie pozbawione praw, a w kraju stosowano takie kary jak ukamienowanie.
Lotniska w Kabulu, z którego prowadzone są ewakuacje z Afganistanu, pilnuje 5 200 amerykańskich żołnierzy. Nad miastem latają amerykańskie myśliwce.
USA miały ewakuować już z Afganistanu 6 741 osób, w tym 1 792 obywateli USA i rezydentów tego kraju.
Źródła wywiadowcze z Norwegii podają, że talibowie zaczęli sporządzać "czarną listę" osób, które współpracowały z poprzednią administracją i z siłami USA stacjonującymi w Afganistanie.
Kongresman Jason Crow twierdzi, że talibowie wykorzystują akta afgańskiego wywiadu, aby ustalić tożsamość Afgańczyków współpracujących z Amerykanami.
- Ludzie wysyłają mi zdjęcia talibów przed swoimi domami, szukającymi ich - mówił Crow.
Crow obawia się, że administracja USA zakończy operację ewakuacji z Afganistanu 31 sierpnia pozostawiając ponad 100 tys. Afgańczyków współpracujących z USA i członków ich rodzin na pastwę talibów.