Roman Giertych w rozmowie z WP.pl mówił, że od wielu lat wiemy, co było przyczyną katastrofy smoleńskiej. - Mamy raport w tej sprawie, który przygotowała polska niezależna komisja - powiedział mecenas.

- Nie wiemy paru szczegółów. Jednym z takich szczegółów. Istotne jest to, co powiedział Donald Tusk, że Lech Kaczyński zapowiadał swoją kontrolę nad lotami wojskowymi. To bardzo ważny szczegół, ponieważ dopina w pewien sposób, jak to się stało, że gen. Błasik był w kokpicie, czytał wskazówki zegarów i mówił "zmieścisz się, śmiało" - kontynuował Giertych w rozmowie z WP.pl

- Ostatnim dowodem, który powinien być przeprowadzony w tym postępowaniu karnym jest przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego z użyciem wariografu, aby przeciąć wszelkie spekulacje na temat tego, na czym polegała ostatnia rozmowa obu braci. Jeżeli nie ma nic do ukrycia, powinien się zgodzić na takie przesłuchanie z udziałem pełnomocników rodzin ofiar - dodał.

- W postępowaniu karnym dopuszcza się tego rodzaju przesłuchania. To jest rzecz normalna. Sam uczestniczyłem w kilku tego typu przesłuchaniach świadków - mówił Giertych.

Mecenas powiedział, że jedno z takich pytań mogłoby dotyczyć wiedzy na temat stanu pogody. - To jest kluczowe. Czy Lech Kaczyński poinformował Jarosława Kaczyńskiego o warunkach pogodowych, które były znane pilotom już przed wylotem - wyjaśnił.

- Jeżeli odpowiedź byłaby twierdząca, czy radził się w sprawie decyzji co robić. Jarosław Kaczyński mówił publicznie, że nie było tego typu zdarzeń. Zastosowanie wariografu pozwoliłoby przeciąć wszelkie spekulacje i w pewnym sensie oczyszczenie się z zarzutów, które w przestrzeni publicznej padają - dodał.