Chodzi konkretnie o wschodni fragment wiaduktu.

Mieszkańców znajdującego się pod nim bloków ewakuowano tuż po katastrofie, mogli oni pod kontrolą strażaków na kilka chwil wejść do domów i zabrać najpotrzebniejsze rzeczy.

Ale od wczoraj fragment mostu, jeszcze stojący nad budynkami, wydaje dźwięki słyszalne w promieniu 100 metrów i przypuszczalnie grozi zawaleniem.

Zagrożony teren zastał zamknięty i już nikt nie ma tam prawa wstępu.

W katastrofie, która miała miejsce 14 sierpnia, zginęły 43 osoby.

O tym, że konstrukcja powstałego w latach 60. mostu jest wadliwa, projektant budowli  alarmował już prawie 40 lat temu - 12 lat po jego otwarciu w 1967 roku.

Nie ma jeszcze raportu dotyczącego przyczyn katastrofy, ale najbardziej prawdopodobną jej przyczyną jest skorodowanie głównej liny nośnej.