W czwartek Sąd Okręgowy we Wrocławiu uchylił decyzję prezydenta, zakazującą organizacji Marszu Polski Niepodległej.
Rafał Dutkiewicz uzasadniając swoją decyzję stwierdził, że marsz powodowałby zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Sąd odrzucił tę argumentację, uznając, że nadrzędnym prawem jest wolność zgromadzeń.
Dowiedz się więcej: Dutkiewicz: Żaden przyzwoity wrocławianin nie ma prawa wziąć udziału w marszu narodowców
Marsz organizuje Piotr Rybak, który m.in. spalił na wrocławskim rynku kukłę symbolizującą Żyda i został prawomocnie skazany za mowę nienawiści.
W piątek wrocławski ratusz złożył zażalenie po decyzji sądu.
- My i tak będziemy maszerować. Prawdę mówiąc, decyzja sądu niewiele nas interesuje - zapowiedział Jacek Międlar, jeden z organizatorów marszu we Wrocławiu. Zapowiedział też, że na 11 listopada zaplanowanych jest dużo "efektów specjalnych". - Odczytana zostanie lista zdrajców ojczyzny od 1918 do 2018 roku. Później z tą listą zrobimy coś odpowiedniego, ale co dokładnie, wszystkiego nie będę zdradzał - zapowiedział.
Według Onetu, wiele wskazuje na to, że podczas marszu będą skandowane hasła "Śmierć wrogom ojczyzny" oraz "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę".
- To są hasła, w których ewidentnie potępiamy ideologię stalinowską. Przy haśle "Śmierć wrogom ojczyzny" odwołujemy się do dziedzictwa Narodowych Sił Zbrojnych, które z komunizmem walczyły - stwierdził Jacek Międlar.