Prokurator generalny Waldemar Żurek zarządził przerwę w wykonaniu kary dożywotniego pozbawienia wolności przez Piotra Pytla. Pana klient został skazany w Niemczech za przestępstwo, którego – jak twierdzi – nie popełnił. Przerwa została zarządzona do czasu zakończenia postępowania o ułaskawienie, czyli w zasadzie nie wiadomo jak długo.

Nie ma przepisów zakreślających termin dla prezydenta na decyzję w sprawie o ułaskawienie, więc takie postępowanie może trwać zarówno np. rok, jak i dwa tygodnie.

W przeszłości były kierowane wnioski o ułaskawienie Piotra Pytla do poprzedniego prezydenta, lecz Andrzej Duda dwukrotnie wydawał decyzję odmowną. Jakie były powody?

Prezydent nie dzielił się wówczas powodami, dla których podjął taką decyzję. Natomiast to, co się od tamtego czasu zmieniło, to jako obrońcy dotarliśmy do materiałów z postępowania niemieckiego, które potwierdzają w sposób niebudzący jakichkolwiek wątpliwości, że faktycznie Piotra nie było na miejscu zbrodni.

Przypomnę, że po morderstwie faktyczny sprawca uciekł z Niemiec, a Piotr, nie wiedząc o tym, że doszło do zabójstwa przebywał nadal w tym kraju. Podczas procesu, w którym Piotr był dla policji głównym podejrzanym, nikt nie dawał wiary w jego tłumaczenia. Pamiętajmy, jaki był wtedy kontekst – to był 2004 r. Polska dopiero wchodziła do Unii Europejskiej, rynek pracy był dla nas zamknięty, nastroje części społeczeństwa niemieckiego były niechętne nowym członkom UE, a społeczeństwo oczekiwało szybkiej sprawiedliwości i pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności.

Prokuratura wyznaczyła bardzo wysoką nagrodę za jakiekolwiek wiadomości, które mogły się przyczynić do ujęcia sprawców. Jeden ze współosadzonych, Paulo Lufingo, któremu groziła deportacja do Afryki, zgłosił się do prokuratury i zeznał, że Piotr powiedział mu, że był na miejscu zdarzenia i przyznał się do morderstwa. I tylko na tej podstawie sąd przypisał mu odpowiedzialność i skazał na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Bo w mieszkaniu nie było żadnych śladów wskazujących na to, że Piotr tam był i prokuratura o tym wiedziała.

Czytaj więcej

Niemiecki sąd skazał go na dożywocie. Żurek chce ułaskawienia

Tymczasem kilka lat później faktyczny morderca został złapany na terenie Niemiec i tam osądzony. Przyznał się do popełnienia tego czynu i powiedział, że mojego klienta nie było na miejscu zdarzenia. To ogromny dramat, bo nikt nie chciałby być skazany za jakikolwiek czyn, którego nie popełnił, a Piotr do poniedziałku przebywał w zakładzie karnym przez prawie 22 lata. My jako obrońcy wiemy, jakie są fakty i wiemy, że Piotr nie jest mordercą.

Dlaczego po przyznaniu się faktycznego sprawcy nie zrewidowano wyroku w sprawie pańskiego klienta?

Wiele lat temu polska prokuratura wystąpiła z wnioskiem o wznowienie procesu, ale bezskutecznie. Niemiecki wymiar sprawiedliwości musiałby się przyznać do błędu, dlatego zasłaniano się kwestiami formalnymi. Przykładowo wskazywano, że trzeba byłoby jeszcze raz przesłuchać sprawcę, tymczasem nikt nie wie, gdzie on się znajduje, ani nawet czy żyje. Reasumując, nikt po stronie niemieckiej nie był zainteresowany wznawianiem tej niewygodnej dla nich sprawy.

Dlatego jedyne, co nam pozostawało, jako obrońcom, to przekonywać opinię publiczną, że doszło do niesłusznego skazania. Niezmiernie się cieszymy, że minister Waldemar Żurek osobiście pochylił się nad sprawą i zadziałał z urzędu. Jesteśmy wzruszeni i zaskoczeni tym, że po 22 latach ktoś w końcu Piotra usłyszał i że nastąpił przełom.

Przerwa w wykonaniu kary na czas trwania postępowania o ułaskawienie oznacza, że w przypadku negatywnej decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, Piotr Pytel musiałby wrócić do zakładu karnego.

Tak. Dlatego pierwsze pytania, jakie Piotr nam zadał po wyjściu na wolność dotyczyły tego, kiedy będzie musiał tam wrócić. Decyzja o przerwie była dla niego absolutnym szokiem, bo się jej nie spodziewał, lecz nie był w stanie w pełni się nią cieszyć, bo uczuciu radości od razu towarzyszył niepokój, czy będzie musiał wracać za kraty. Towarzyszy mu poczucie absolutnej niepewności co do tego, co zrobi prezydent, ale wszyscy mamy nadzieję, że nie przejdzie obojętnie wobec tego dramatu, skorzysta ze swojej prerogatywy i uzna po prostu karę za wykonaną po 22 latach.

Co warto podkreślić, gdyby Piotr Pytel wykonywał karę dożywotniego pozbawienia wolności w Niemczech, to mógłby się starać o przedterminowe warunkowe zwolnienie po 15 latach. W Polsce dopiero po 25 latach, a niedawno ten próg podwyższono do 30 lat.

To prawda. To tylko wzmacnia dramat Piotra, bo w Niemczech pewnie by już wyszedł na wolność. Z drugiej strony dzięki temu, że wyrok został przekazany do wykonania w Polsce, w całej rozciągłości podlega pod jurysdykcję sądów polskich. W konsekwencji oznacza to także, że pan prezydent jest uprawniony do tego, by uznać karę za wykonaną w ramach aktu łaski.

Dopóki pierwotny wyrok nie zostanie wzruszony, to nawet po ułaskawieniu nie otworzy się możliwość dochodzenia do odszkodowania.

Nigdy nie było nawet dyskusji o dochodzeniu roszczeń z tego tytułu, bo największym marzeniem Piotra jest po prostu wyjść na wolność. Żadne pieniądze nie wrócą utraconych lat i nie są ważniejsze niż smak wolności i to, że można normalnie żyć.

Niezależnie od aspektu finansowego - czy mimo wszystko będą się państwo starali o wznowienie postępowania? Prokuratura Krajowa informuje, że nadal istnieją instrumenty prawne umożliwiające zakwestionowanie tego orzeczenia. 

Tego oczywiście nie wykluczamy. Decyzja będzie zależała od Piotra, który wczoraj był w fatalnym stanie psychicznym i fizycznym. Na ten moment nie ma co uprzedzać faktów. Teraz liczy się tylko, by prezydent jak najszybciej podjął korzystną decyzję i zakończył ten stan niepewności.

Czytaj więcej

USA: Spędził niesłusznie w więzieniu ponad 40 lat. Teraz chcą go deportować