Taką decyzję podjęli radni mimo sprzeciwu poszkodowanych dekretem Bieruta (odebrano im w 1945 roku nieruchomości i przekazano je na własność państwa). Ci przekonywali, że nie można sprzedawać lokali w budynkach przedwojennych, do których są roszczenia byłych właścicieli.
Dekretowców poparli samorządowcy z PiS. Zarzucali, że miasto, sprzedając lokale w zabranych budynkach, zachowuje się jak paser.
– To 70 proc. miejskich kamienic. Jeśli zgodzimy się na taki zapis, prywatyzacji nie będzie – ostrzegał wiceprezydent Andrzej Jakubiak. Wiceprezydent przypomniał jednocześnie, że lokale w tych kamienicach, do których są udokumentowane roszczenia, nie będą sprzedawane. Dotyczy to ok. 2,5 tys. nieruchomości .
Dekretowcy i radni PiS protestowali. – Przecież są roszczenia niezłożone w terminie, a mogą pojawić się też nowe – mówiła Elżbieta Wierzbicka ze stowarzyszenia Dekretowiec.
Radni PiS zaproponowali, by sprawę prywatyzacji sklepów odesłać do komisji.