Reklama

Pawilony znikną z ulicy Marszałkowskiej

Miasto porządkuje ulicę. Handlowcy z pawilonów przy Marszałkowskiej do końca maja muszą opuścić lokale. Tak zdecydowały wczoraj władze Śródmieścia

Publikacja: 31.01.2008 05:42

Pawilony znikną z ulicy Marszałkowskiej

Foto: Rzeczpospolita

– Najwyższa pora uporządkować ten reprezentacyjny punkt miasta – twardo mówi burmistrz Wojciech Bartelski (PO). Dodaje, że kupcy nie powinni być zdziwieni decyzją. – Od dziesięciu lat wiedzą, że muszą stąd zniknąć.

Już w lutym 52 najemców, którzy mają umowę bezterminową, dostanie wypowiedzenia. – Mamy prawo zerwać je w każdej chwili – tłumaczy rzecznik dzielnicy Urszula Majewska. Nad sprawą pozostałych 20 osób, z umowami trzyletnimi, władze dzielnicy jeszcze się zastanowią: albo poczekają, aż wygasną (ostatnia w 2010 r.), albo wynegocjują wcześniejszą wyprowadzkę.

Kupcy od dziennikarzy dowiedzieli się, że będą musieli opuścić pawilony. Byli przera- żeni.

– To szokujące, nikt nas nie uprzedzał – mówi Elżbieta Branicz prowadząca istniejące od lat 60. Cafe Lido. – Właśnie planowałam duży remont.

Mirosław Chudzyński, handlujący reklamami, przyznał, że ciarki przeszły mu po plecach.

Reklama
Reklama

– Niby przyzwyczailiśmy się już do pomysłów likwidacji – przyznaje. – Ale było ich tyle, że przestaliśmy w nie wierzyć.

– Może dzielnica zaproponuje nam chociaż jakieś odszkodowania albo miejsce do handlu – mówi jubiler Bogdan Zgódka. – Wszyscy coś dostają: górnicy, lekarze, celnicy. A rzemieślnicy?

Pawilony, otwarte na początku lat 60. ubiegłego wieku jako rzemieślnicze, w latach 90. taki charakter straciły. Teraz najwięcej jest tu barków i fast foodów. A także skupisko sex shopów.– To je trzeba zamknąć, ale kawiarnię i rzemieślników zostawić – twierdzą starsze panie popijające herbatkę w Lido.

Prywatne pawilony przy ul. Marszałkowskiej były w latach 60. i 70. enklawą prywatnego handlu i rzemiosła. Tu warszawiacy przyjeżdżali po ubrania, parasole, buty. Od połowy lat 80. handel zaczął podupadać. Pod koniec lat 90. część pawilonów wyburzono w związku z budową metra. Reszta została, ale najemcy się zmieniali.

Ostatni pojawili się miesiąc temu. Podpisali umowy na trzy lata. – Nie boimy się likwidacji – mówią ciemnoskórzy właściciele nowego Green Baru. – Policzymy, ile wydaliśmy na urządzenie, i dzielnica będzie musiała nam zapłacić.

Rzecznik dzielnicy przyznaje, że jeśli najemcy podnieśli standard pawilonów, to będą mogli wystąpić o zwrot kosztów. – Ale nie wystarczy pomalowanie ścian czy wstawienie nowych mebli. Trzeba np. wymienić okno, strop – wylicza.

Reklama
Reklama

– Po pawilonach płakał nie będę – komentuje decyzję wicedyrektor Muzeum Historycznego Andrzej Sołtan. – Choć oczywiście przychodziłem tu np. po czapki od Cieszkowskiego. Ale tę prowincjonalność w centrum trzeba wreszcie zlikwidować.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama