Zdaniem Czarneckiego ostrożna reakcja Polski na całą sytuację to słuszna strategia. - Głos Polski powinien być głosem organizacji międzynarodowych - ONZ lub UE - stwierdził europoseł PiS dodając, że Polska powinna treść ten komunikat "podyktować".
Czarnecki odnosząc się do posiedzenia RB ONZ w sprawie sytuacji na Morzu Azowskim, do którego dojdzie w poniedziałek podkreślił, że Rosja, jako stały członek RB ONZ, "wszelkie rezolucje, które będą wspierały Ukrainę zawetuje, prawdopodobnie z poparciem Chin".
Pytany o to jak może rozwinąć się sytuacja na Ukrainie Czarnecki stwierdził, iż "nie uważa, aby zaczynała się III wojna światowa". Jego zdaniem "celem strategicznym Rosjan jest uczynienie z Morza Azowskiego wewnętrznego basenu rosyjskiego i wyparcia stamtąd floty ukraińskiej". - To nie musi oznaczać ataku wojsk lądowych na terytorium Republiki Ukrainy - dodał.
Europoseł PiS zwrócił przy tym uwagę, że "reakcja władz ukraińskich jest w tej sytuacji ponadstandardowa" dodając, że chodzi o zapowiedziane przez prezydenta Petra Poroszenkę wprowadzenie stanu wojennego. - W czasie walk w Donbasie najcięższych nie było stanu wojennego - przypomniał Czarnecki.
Polityk ocenił też, że prezydent Ukrainy "gra kartą rosyjskiej agresji cały czas". - Dlatego Poroszenko, który ma bardzo kiepskie sondaże, chce scalić Ukraińców w przypadku agresji, kryzysu, konfliktu, chce zjednoczenia narodowego wokół siebie przed wiosennymi wyborami prezydenckimi. Ba, może nawet w grę wchodzić opóźnienie wyborów - dodał.