Reklama

Wygrywaliśmy, bo graliśmy po swojemu

Publikacja: 12.07.2010 05:33

Wygrywaliśmy, bo graliśmy po swojemu

Foto: Reuters

[b]Rz: Jest pan zadowolony z występu reprezentacji Urugwaju czy jednak pozostał niedosyt?[/b]

[b]Diego Forlan:[/b] Jestem całkowicie zadowolony, graliśmy przez cały turniej na równym poziomie, w taki sposób, że podobało się to kibicom. Byliśmy świetnie zorganizowani w obronie, w pierwszej fazie turnieju nie traciliśmy w ogóle bramek. Wydaje mi się, że możemy być zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy.

[b]Który mecz był przełomowy, kiedy zaczęliście wierzyć, że możecie zajść aż tak daleko?[/b]

Dopiero po awansie do ćwierćfinału zrozumieliśmy, gdzie jesteśmy. Czekał nas mecz z Ghaną, wiedzieliśmy, że do najlepszej czwórki zbliżyliśmy się już na jeden krok. Wykorzystaliśmy swój moment, mieliśmy też dużo szczęścia, bo przeciwnicy nie strzelili rzutu karnego w ostatniej minucie dogrywki.

[b]Niemal zawsze to wasi rywale uważani byli za faworytów. Odpowiadała wam taka rola?[/b]

Reklama
Reklama

Wiedzieliśmy, że będziemy niedoceniani, że innym drużynom trudno nawet wyobrazić nas sobie w gronie najlepszych, ale to działało mobilizująco.

Trener Oscar Tabarez powtarzał nam, że musimy być sobą, nie patrzeć, z kim gramy, tylko grać po swojemu, tak jak na treningach. To był nasz turniej, wiele nam wychodziło.

[b]Tabarez po półfinale przegranym z Holandią 2:3 powiedział, że trudno mu sobie wyobrazić piękniejszą porażkę...[/b]

To prawda, bo graliśmy świetnie z dużo silniejszym przeciwnikiem. Niestety, straciliśmy w drugiej połowie dwa szybkie gole i było już za późno, by się podnieść. Każdy nasz mecz to inna historia.

[b]Ścigał się pan z Davidem Villą i Wesleyem Sneijderem w klasyfikacji najlepszych strzelców?[/b]

Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Miło jest znaleźć się ponownie w gronie najlepszych napastników świata, nawet sam się tego nie spodziewałem.

Reklama
Reklama

[b]Zagra pan na mundialu za cztery lata w Brazylii?[/b]

Chciałbym. Czuję się na siłach utrzymać formę przez ten czas, więc jeśli trener uzna, że mu się przydam, a nie będą przeszkadzać mi kontuzje – przyjadę z przyjemnością. Mój ojciec Pablo grał na trzech mistrzostwach świata, może było o nim ciszej niż o mnie, bo był obrońcą, ale jak wrócę do domu, usiądziemy spokojnie i wszystko sobie przedyskutujemy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama