Reklama

Jacek Saryusz-Wolski o dyplomacji UE

Zastaliśmy unijną dyplomację zdominowaną przez siedem nacji. Nie jest prosto przebić się, jest opór materii i naturalna inercja struktur biurokratycznych – mówi europoseł PO Jerzemu Haszczyńskiemu
Jacek Saryusz-Wolski o dyplomacji UE

Foto: Archiwum

[b]Rz: Walczył pan w Parlamencie Europejskim o punkty za pochodzenie dla kandydatów z Europy Środkowo-Wschodniej do unijnej dyplomacji. To się nie udało. Jesteśmy gorsi od starej Europy?[/b]

Udało się, choć nie w pełni. Po ostatecznym głosowaniu w PE (20 października) nikt już nie kwestionuje słuszności zasady równowagi geograficznej, czyli tego, co nazywamy parytetami narodowymi. Na skutek presji posłów z Europy Środkowo-Wschodniej, ale nie tylko, jest to zapisane w rezolucji legislacyjnej Parlamentu i decyzji Rady. Osiągnęliśmy to, że w 2013 roku nastąpi przegląd kadr i jeżeli wówczas ta równowaga nie będzie zadowalająca, to wprowadzi się mechanizmy korygujące. Będzie to polegało na szybkiej ścieżce kariery dla urzędników z krajów zbyt słabo reprezentowanych w dyplomacji, będą specjalne konkursy tylko dla takich kandydatów. Staraliśmy się wprowadzić ten mechanizm szybszej ścieżki już teraz, a nie w 2013 roku. Ale sprawy nie da się zamieść pod dywan, stała się elementem doktryny i deklaracji politycznych, w tym pani Ashton (dołączona do rozporządzenia na temat kadr Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych).

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama