Reklama

Zachód spróbuje zmusić Asada do ustępstw

ONZ i Unia Europejska szukają skutecznych sposobów nacisku na reżim gotowy krwawo stłumić bunt opozycji

Publikacja: 26.04.2011 20:19

Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Portugalia pracują w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad projektem rezo

Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Portugalia pracują w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad projektem rezolucji ostro potępiającej Syrię za krwawe tłumienie protestów opozycji.

Foto: AFP

Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Portugalia pracują w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad projektem rezolucji ostro potępiającej Syrię za krwawe tłumienie protestów opozycji. Przyjęcie dokumentu mogłoby otworzyć drogę do nałożenia sankcji na Damaszek.

– Wraz z partnerami w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, Unii Europejskiej i na Bliskim Wschodzie zamierzamy wysłać zdecydowane ostrzeżenie reżimowi w Syrii – powiedział szef brytyjskiej dyplomacji William Hague. Sposoby wywarcia presji na Damaszek będą omawiane podczas spotkania ambasadorów UE. Mówi się m.in. o zamrożenia kont członków reżimu i objęciu ich zakazem wjazdu na teren zachodnich państw. Słychać apele o rozpoczęcie procedury oskarżenia prezydenta Baszira Asada przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. „Wszyscy odpowiedzialni za represje przeciwko cywilom powinni być pociągnięci do odpowiedzialności "– napisał polski MSZ w oświadczeniu ostro potępiającym falę przemocy w Syrii.

Rządząca krajem alawicka mniejszość ostrzega, że za buntem stoją sunniccy ekstremiści. Od początku protestów, które wybuchły pięć tygodni temu, reżim zabił już ponad 350 osób. W poniedziałek po raz pierwszy do tłumienia rebelii użyto czołgów. Tuż po wybuchu protestów sekretarz stanu USA Hillary Clinton stwierdziła, że „Syria to nie Libia, a Asad jest reformatorem". Ale wraz z rosnącą liczbą ofiar zaczęły się pojawiać coraz ostrzejsze słowa krytyki.

W piątek, kiedy zabito około 100 osób, prezydent Barack Obama pierwszy raz zdecydowanie potępił Syrię. Dla Waszyngtonu stało się jasne, że mimo obietnic reform reżim zdecydował się na krwawą konfrontację z demonstrantami. W poniedziałek, gdy przeciwko demonstrantom wysłano czołgi, Biały Dom ogłosił, że rozważa nałożenie sankcji na Syrię. Dzień później Amerykanie zaczęli wycofywać swój personel z ambasady w Damaszku.

– Reżim Asada liczył, że w interesie Zachodu nie będzie jego obalenie, bo Syria jest kluczowym elementem kruchej układanki na Bliskim Wschodzie. Chociaż formalnie jest w stanie wojny z Izraelem i wspiera skrajne ugrupowania, to gwarantuje jedność kraju i względną stabilność w regionie. USA i Wielka Brytania powinny pokazać, że nie zawahają się użyć wszelkich środków nacisku. To może nie tylko zrobić wrażenie na syryjskich władzach, ale przede wszystkim ośmielić opozycję – mówi „Rz" Wafik Moustafa z Conservative Arab Network w Londynie. Jego zdaniem umiejętne działania dyplomatyczne mogą też rozbić reżim od środka. – Syria ma armię opartą na modelu XVIII-wiecznym. Oficerowie to elita opływająca we wszystko, a zwykli żołnierze są poniewierani i źle opłacani. Wielu można skłonić do dezercji, co osłabi reżim – przekonuje Moustafa. Na razie brutalny atak na własny naród i presja Zachodu nie ujawniły większych podziałów wśród syryjskich władz i w armii. Na opozycyjnych stronach internetowych twierdzi się jedynie, że jeden z dowódców został aresztowany, gdy sprzeciwił się użyciu siły przeciwko obywatelom.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama