– Trzeba będzie solidnie popracować, bo nie ma tak, żeby być na liście wyborczej za darmo – powiedział niedawno Jarosław Kaczyński. Prezes PiS polecił szefom okręgów partyjnych, by uważnie tworzyli listy. – Będziemy to egzekwować – zaznaczył.
Z informacji "Rz" wynika, że posłowie, którzy z list PiS będą chcieli ponownie dostać się do Sejmu, najpierw zostaną rozliczeni z dotychczasowej pracy.
Od 2010 r. w Klubie PiS jest prowadzona ewidencja pracy posłów. Jej pomysłodawcą był Przemysław Gosiewski, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Cel jest prosty: jak największe zaangażowanie w prace parlamentu.
– Chodzi o to, by posłowie nie interesowali się tylko sprawami swojego regionu i biegali po ministerstwach czy pokazywali z wójtem na dożynkach, ale pracowali na rzecz całej partii – opowiada jeden z polityków.
– Prowadzimy ewidencję obecności na sesjach parlamentarnych, komisjach, udziału w głosowaniach. Ewidencjonowane jest także to, jak posłowie głosują – wylicza Krzysztof Tchórzewski, sekretarz Klubu PiS.
Bywa, że mało aktywni posłowie z ważnej komisji zostają za karę przesunięci do innej. Poza tym – zgodnie z zapisami w statucie – nie mogą bez zgody władz podpisywać się pod projektami innych klubów.
– Dane o pracy posłów będą brane pod uwagę, gdy komitet polityczny będzie ustalał miejsca na liście wyborczej – dodaje Tchórzewski.
– To będzie jedno z kryteriów przyznawania miejsc – potwierdza poseł Jarosław Zieliński. Podkreśla, że dobrze ocenia działania parlamentarzystów PiS. Ale szczególnie ważne jest zaangażowanie pod koniec kadencji. – Trzeba przygotować podsumowanie rządów PO – PSL i przedstawić program naszej partii – mówi Zieliński.
PiS chce mieć listy gotowe już przed wakacjami.