Miliony Egipcjan długo czekały na ten dzień. Wielu do ostatniej chwili nie wierzyło, że były prezydent, który 30 lat rządził żelazną ręką, znajdzie się na sali sądowej. – Armia, która była przecież częścią reżimu, nie pozwoli go skrzywdzić. Nic mu nie zrobią, możecie mi wierzyć – mówił agencji Reuters Safa Mohamed, mieszkaniec Suezu. Obrońcy do ostatniej chwili próbowali przekonać sąd, że udział w procesie zagraża życiu oskarżonego.
83-letni Hosni Mubarak ustąpił ze stanowiska 11 lutego po masowych protestach na placu Tahrir, które wybuchły 25 stycznia. Początkowo próbował stłumić bunt siłą. Ale chociaż był twarzą rządzącego krajem od sześciu dekad wojskowego reżimu, armia odmówiła mu poparcia i nie wzięła udziału w tłumieniu demonstracji. Najwyższa Rada Wojskowa, która po dymisji prezydenta przejęła władzę, obiecała doprowadzić kraj do demokratycznych wyborów. Mubarak trafił natomiast do szpitala w kurorcie Szarm el Szejk. Zdaniem obrońcy ma raka żołądka i zapadł w śpiączkę. Szpital co prawda zaprzeczał, ale pacjenta nie wypisywano. Media donosiły, że były prezydent choruje na serce, cierpi na głęboką depresję i odmawia przyjmowania posiłków.
Cierpliwość Egipcjan, którzy domagali się postawienia byłego prezydenta przed sądem, zaczęła się wyczerpywać. Na plac Tahrir znowu wrócili demonstranci domagający się rozliczenia dawnego reżimu. W końcu minister zdrowia Amr Hilmi uznał, że stan zdrowia oskarżonego pozwala na rozpoczęcie procesu. Jak pisała wczoraj największa egipska gazeta „Al Masry al Jum", Mubarak może zostać przewieziony na salę sądową helikopterem wraz ze szpitalnym łóżkiem.
– Nie wiadomo, czy się na to zdecydują. Ma 83 lata i rzeczywiście może być poważnie chory. Ale wiele osób uważa, że symuluje, aby uniknąć procesu – mówi „Rz" Chaled Omar, dziennikarz „Al Masry al Jum".
Mubarak oskarżony jest o spowodowanie śmierci 800 osób podczas tłumienia antyrządowych protestów, korupcję i sprzeniewierzenie milionów dolarów. Zdaniem ministra sprawiedliwości grozi mu kara śmierci. Mało kto wierzy, że Mubarak usłyszy najsurowszy wyrok. Ale już sam proces będzie dla niego wielkim upokorzeniem. Rozprawy odbywać się będą w akademii policyjnej, która jeszcze niedawno nosiła imię Hosniego Mubaraka. Oficjalnie miejsce wybrano dlatego, że leży na uboczu i łatwiej jest zagwarantować bezpieczeństwo. Wczoraj trwały prace nad wielką stalową klatką, w której zostanie umieszczony były prezydent. Razem z nim przed sądem będą odpowiadać m.in. jego synowie Alaa i Gamal. Aby przekonać Egipcjan, że proces jest uczciwy, rozprawa będzie transmitowana w telewizji. Sędzia Ahmed Refaat zapowiedział też, że nie pozwoli na proceduralne sztuczki i przedłużanie procesu.